Władza

Power to the people Painting by Sophie Sarti | Saatchi Art

Władza zawsze wzbudzała moją niechęć. Unikam jej, jak tylko mogę. Zawsze, przy krótkich okazjach, gdy byłem tak zwanym „szefem”, tak naprawdę żadnym szefem nie byłem, bo nie potrafiłem wydawać poleceń, a dążyłem do dyskusji nad problemem. W związku z tym, moim podwładni mnie nie szanowali, bo ludzie potrzebują wykonywać polecenia szefa. To moja wielka wada, że nie potrafię wydawać poleceń.

Z przerażeniem obserwuję ludzi chełpiących się choćby okruszkami władzy, którą w jakiś sposób posiedli. Władzy nad petentem w urzędzie, władzy nad dzieckiem, władzy nad tym, kogo wpuścić do klubu. Ci ludzie, otrzymawszy choć odrobinę kontroli nad innymi, wysysają tę okazję do decydowania di sucha, do cna, do końca.

Popadam w smutek, gdy widzę tych ludzi głodnych władzy, spragnionych kontroli nad innymi jak żebrak głodny chleba. Każdy potrzebuje pożywienia, każdy potrzebuje miłości i wsparcia, ale czy władza jest na tyle słodkim narkotykiem, aby masturbować się nią, krzywdząc przy okazji niewinnych ludzi?

A może…

A może by tak rzucić wszystko i wyjechać do Turośni Kościelnej?
(trochę bliżej Syna).

Jurek

Jak by powiedział leżący tam metr pod ziemią dziadek Jurek, „lśni się jak psu jajca”. Szorowałem wczoraj ten jego, jego żony i syna grób i wspominałem jego robotniczy, mieszczański sznyt, zaprawiony lwowskim akcentem jego ojca. Był hydraulikiem w białostockim szpitalu wojewódzkim. Cieszył się wielkim poważaniem. Zacząłem go poznawać, gdy był już po sześćdziesiątce i na emeryturze, ale nawet wtedy, gdy szybko umierał na raka wszystkiego, odkrywałem jego cwaniacką, zaczepną naturę białostockiego chłopaka z dzielnicy. Zawsze podobała mi się jego fryzura. Po bokach podgolone, góra do tyłu. Był przystojny. Mam zdjęcie z około 1960 roku, jak kuca z synem przy sztucznym niedźwiedziu, pewnie w którymś z białostockich parków. Nie wzdychał, kiedy umierał. Nie miał pretensji. Po prostu się udusił.

Zwycięstwo

Ilustracja

Czy możesz być jednocześnie wojowniczy i uduchowiony?
Czy potrafisz pokonać swojego ostatecznego przeciwnika?

Bycie wojownikiem wymaga dyscypliny, odwagi i wytrwałości. Nie ma to nic wspólnego z zabijaniem. Ludzie nie wychodzą poza ten wąski aspekt bycia wojownikiem, przeoczając wszystkie inne doskonałe umiejętności, które można nabyć dzięki treningowi. Wojownik nie jest okrutnym zabójcą. Wojownik jest obrońcą idei, zasad i honoru. Wojownik jest szlachetny i bohaterski.

Wojownik ma wielu przeciwników w swoim życiu, ale ostatecznym przeciwnikiem wojownika jest on sam. We wnętrzu wojownika jest szeroki wachlarz demonów do pokonania: strach, lenistwo, ignorancja, egoizm, egotyzm i wiele innych. Mówienie o obezwładnianiu innych ludzi jest bez znaczenia. Prawdziwą naturą zwycięstwa jest przezwyciężenie własnych wad. Dlatego tak wiele religii przedstawia wojowników w swojej ikonografii. Te obrazy nie symbolizują dominacji jednych nad drugimi. Są one raczej symbolami zaciekłości i determinacji, których potrzebujemy, aby pokonać wewnętrzne demony.

Deng Ming-Dao „365 Tao: Daily Meditations. Chapter 189 – Victory”, tłum. własne

Punkt

Gute Geschichte: Der schwarze Punkt | newslichter

Uczyń umysł
Jednym punktem.

Kluczem do każdej medytacji jest koncentracja umysłu do jednego punktu. Istnieje wiele metod, jak to uczynić, od śpiewu, przez słuchanie świętych słów, po kontemplacyjne procedury. Końcowe rezultaty są zawsze takie same: skupienie umysłu.

Punkt posiada określoną pozycję w przestrzeni, ale nie posiada wielkości ani kształtu.
Punkt oznacza rzeczywiste miejsce w czasie, na przykład punkt wyjścia.
Punkt jest istotą określonych zjawisk, tak jak punkt idei.
Punkt jest współrzędną w nawigacji.
Punkt jest dominującym centrum, tak jak punkt główny perspektywy.
Punkt określa nasze poglądy, tak jak punkt widzenia.

Kiedy umysł staje się punktem, zyskuje powyższe atrybuty. Natomiast umysł, który nie jest skupiony, jest rozproszony na dużym obszarze. Jego myśli są porozbijane, jego energie są w nieładzie i nie poruszają się w żadnym określonym kierunku. Jest na łasce tysięcy wpływów i łatwo ulega dezorientacji. Rezultatem jest zamęt, ignorancja, nieszczęście i bezradność. Umysł, który jest skupiony, przyjmuje wszystko i może pozostawać w całkowitym spokoju. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że świat kręci się wokół skupionego umysłu. Nie musi już gonić za wszystkim, co się przed nim pojawia.

Deng Ming-Dao „365 Tao: Daily Meditations. Chapter 186 – Point”, tłum. własne