Jurowiecka

Genialny proces likwidacji przestrzeni wolnego handlu w samym centrum Białegostoku obserwuję z ambiwalentnymi uczuciami fascynacji i nostalgii. Pamiętam tę przestrzeń między ulicami Piłsudskiego i Jurowiecką jako dziką dżunglę składanych domowniczo straganów, budek, stoisk z pieczywem, warzywami, mięsem, nabiałem, mydłem i powidłem. Dżunglę, w którą – gdy w nią wszedłeś – to potem nie wiedziałeś, gdzie wyjdziesz – czy gdzieś w okolicach Sex Shopu na Jurowieckiej, czy przy przystanku na Piłsudskiego, czy przy obitych srebrnym materiałem rurach ciepłowniczych, po których można było wejść bez biletu na mecz Jagiellonii.

Teraz szczątkowe pozostałości handlarzy gnieżdżą się gdzieś przy domorosłym biurowcu Gazety Wyborczej. Musi ci wystarczyć te kilkadziesiąt kroków, aby poczuć klimat tamtego targu w samym centrum miasta. Kupujesz czosnek, grzyby, cebulę albo domowy chrzan i z niepokojem patrzysz na buldożery i dźwigi siedleckiego konsorcjum, robiącego z Jurowieckiej białostocki down-town.

DSC02593

Reklamy

W Zakopanem

W Zakopanem euforia po sukcesach słowackich futbolistów w Południowej Afryce jest powszechna. Sprzedawczynie oscypków pod Gubałówką spod lady handlują zagraniczną śliwowicą. Miasto jest z roku na rok coraz bardziej jarmarczne. Mam wrażenie, że do sprzedania jest wszystko. Na Kasprowym Wierchu działa pizzeria ogólnopolskiej sieci. Za trzydzieści złotych można wjechać kolejką w to mleko i napić się piwa za dychę albo więcej.

Przypominam sobie dziennik Malinowskiego za każdym razem, kiedy tam jeżdżę. W osobowych z Krakowa myślę o przedwojennym Zakopanem i planuję spacery na Nosal, wędrówki śladami Witkacego, nieuchronnie jednak wolnorynkowa grawitacja wciąga mnie w ten przeklęty szlak między Gubałówką a Kuźnicami, pełen szybkiego jedzenia, nagabujących wściekle  sprzedawczyń śmierdzących serów i zapachu tłuszczu skapującego po rożnie.

Zatłoczoną Zakopianką jadę do Krakowa. Jeśli będę miał godzinę lub dwie do pociągu, na pewno odwiedzę znowu te same trzy miejsca, które uratowały niedawny stres okrągłej rocznicy urodzin.  Ksiądz na Stolarskiej, Dym albo Pies.