Codziennik 161 – Opowiem Mu

11035705_10155735384450643_8968580337093979617_o

Opowiem mu o tym, że byłem nad morzem. Że zrobiłem rekonesans i następnym razem pojedziemy tam wspólnie. Że wezmę go na barana i zejdziemy na plażę. Pokażę mu, jak wieje wiatr, jak grzeje piasek, jak chłodzą morskie fale. Rozpalimy ognisko i będziemy patrzeć w ogień. Pokażę mu, jak się puszcza kamieniami kaczki na spokojnej tafli wody, a jak będzie sztorm, usiądziemy na wysokiej skarpie i przez lornetkę będziemy patrzeć na walczące z falami statki i kutry.

Codziennik 159 – Ptaki

gettyimages-960656060-1-jpg

Dostaję od czasu do czasu jakiegoś fioła. Moim stałym fiołem jest mój syn, alienowany od ojca, o którego ciągle walczę ze skutkami opłakanymi. Ostatnio dostałem fioła na punkcie ptaków. Nagrywam ich gadania, czytam o nich tak wiele, jak się da. Kolekcjonuję sobie ich trele i czytam o ich społecznych zachowaniach. Zaczynam odróżniać skowronka od bogatki, co sprawia bardzo dużo satysfakcji. Wychodzę w nocy na balkon, żeby słuchać ptaków i czekać na syna.

Codziennik 155 – Toyota, mniszek i skowronek

IMG_20200505_164759

Postanowiłem sobie kilka lat temu, że – mimo wszystkich złych słów i gestów na mój temat – będę mógł kiedyś czymś zaimponować mojemu synowi. Kiedy? Tego nie wie nikt. Ta walka o spełnienie naszej miłości toczy się od lat i nie widać jej końca. Więc na razie przegrywamy ze złymi, nienawistnymi ludźmi, ale to nie jest nasze ostatnie słowo.

Kiedy dowiedziałem się, że Syn interesuje się motoryzacją, praktycznie zatrudniłem się – oczywiście dorywczo – u kolegi, który naprawia i sprzedaje używane samochody. Jeździłem po nie przez Polskę i zagranicę, nauczyłem się wymieniać olej, nakładać uszczelkę pod głowicę, sprawdzać układ chłodzenia i kilka innych, prostych czynności. Wiem, że na nim zrobiłoby to ogromne wrażenie. Uczyłem go nawet kiedyś różnych części, które widać po otwarciu maski mojego samochodu.

Teraz nie wiem, czym się interesuje, bo jest konsekwentnie ode mnie izolowany i zniechęcany do kontaktów. Nie przeszkadza mi to jednak realizować pasje wychodzące poza moje sprawy czysto zarobkowe, które na pewno go nie zainteresują.

Zapragnąłem być znowu blisko ziemi i spraw, które angażują ludzi od zawsze. Więc las – miejsce, z którego kiedyś wyszliśmy. Więc zioła – lekarstwa, z których od zawsze korzystaliśmy. Od kilku tygodni zafascynowałem się ptakami.

Dzisiaj, zbierając kwiaty mniszka lekarskiego na syrop, usłyszałem skowronka. Byłem zaskoczony, że od razu wiedziałem, że to skowronek. Słuchałem od dwóch tygodni śpiewu ptaków w komórce i to dało rezultaty.

A teraz gotuję te kwiaty, żeby zrobić smaczny syropek dla Niego.

Codziennik 127 – Wspomnienie wigilijne

25626888_10160506347855643_4593730486401462831_o

25 grudnia 2017 r.
Dziś były świąteczna kutia z maku, pszenicy, migdałów, orzechów laskowych, kokosa i miodu oraz szejk z truskawek z Glinnika i mleka kokosowego. No i prezent od Mikołaja, który babcia Terka znalazła dziś pod choinką. Mój syn nie znajduje towarzyszy, poza mną, dla entuzjazmu z wizyt ojca u Niego. Znajdujemy za to hejt, mimo tak wyjątkowego dnia, jakim jest Wigilia. Zostawiliśmy im opłatek i przede wszystkim otwartość na dobre chęci. Przepracowujemy to. Każda minuta wspólnie to krok naprzód.

Codziennik 121 – Z zapisków

10 grudnia 2017 r.:

Zrobiłem dziś Małemu i mojej siostrzenicy indyjską halawę. Nie wygląda to jakoś super, ale mieszanka prażonej kaszy manny, banana, soku z cytryny, rodzynek, kurkumy i cynamonu to coś, co Małemu smakowało bardzo. Oprócz tego zrobiłem mu focaccię na słodko i mus pomelowo-mandarynkowo-bananowy. Z tych trzech propozycji zdecydowanie halawa smakowała mu najbardziej. Musu nie tknął z powodów, które pominę milczeniem.

Ale wcześniej nie mogłem powstrzymać się przed dumą z Oli, mojej siostrzenicy, która będąc akurat w Białymstoku postanowiła, że przygotuje dla mojego syna mapkę Miasta Gapko – miejsca, gdzie spędzamy większość naszego czasu podczas spotkań. Mapa namalowana kredkami i farbami przez Olę jest naprawdę imponująca, mój Mały docenił trud swojej siostry ciotecznej Do floty miasta GapKo dołączyła kolejna straż pożarna, samochód sprzątający od Oli i samochód Kibelek od babci Terki. Dodatkowo, jutro Ola idzie z klasą na pocztę. Mając do wyboru jedną osobę, której wyśle życzenia świąteczne, wybrała mojego syna. To nic, że kartka do niego na 100% nie dotrze, liczy się fakt.

Resztę z litości pominę tradycyjnym milczeniem.

Codziennik 120 – Nie mam dziewczyny

24883194_10160365554415643_2068507117737182048_o.jpg

Nie mam dziewczyny. Mam za to chłopaka.