Jesień bardzo zmienna – pogodowo i nastrojowo. Ostatnio gorszy okres, chyba również z powodu przeziębienia i dolegliwości żołądkowych, ale też jakichś podskórnych niesnasków w pracy. Do tego wszystkiego dochodzi takie nieregularne poświęcenie pracy. Pomagają bardzo moje rozbudzone nadzieje związane ze zmianą władzy w Polsce. Bardzo podoba mi się styl uprawiania polityki przez Tuska, nawet jeśli wynika on bardziej z pragmatyki politycznej niż rzeczywistych ideałów.
Ciągle mam nadzieję, że uda się pojechać na Otryt jeszcze w tym roku. Dostałem nieźle płatną chałturę, która mi zajmie na około tydzień, ale tego listopada jeszcze trochę jest.
Dzisiaj po raz pierwszy spadł śnieg. Pojechałem wieczorem do Tesco na zakupy (mój organizm poinformował mnie o braku cytrusów). Miasto było puste i śliskie. Padał deszcz, śnieg i wiał zimny wiatr. I tylko strach przed smutkiem związanym z odmową uniemożliwił mi zabranie grupy zmarzniętych ludzi z przystanku na szosie obwodowej.
Poniżej zdjęcie jesieni poprzedniego roku. Zrobione w okolicach miejscowości Skrybicze, przy drodze do Wojszek.

Reklamy