Cerkiew w Fastach

Najbardziej lubię ten właśnie widok, kiedy zjeżdża się do Fast wśród jabłkowych sadami, od strony Porosłów. Ekspozycja jest imponująca, jak na ten nizinny region, w którym mieszkam. Jedzie się z góry, a spokojną kontemplację ułatwiają liczne progi zwalniające oraz niestrzeżone przejście kolejowe na trasie do Ełku. Jedzie się wolno. Widzi się zdumiewający skyline, który jest szczególnie piękny o zachodach i wschodach słońca. W oddali, po lewej, zarys dobrzyniewskiego kościoła, i cała ta miejscowość podana jak na talerzu. Po prawej, zarys wieżowców, supermarketów dużego miasta, a w samym środku tej scenerii – cerkiew w Fastach. Skromna, a jednocześnie monumentalna. Pasująca do nudnego krajobrazu tego podmiejskiego miejsca jak kwiatek do kożucha. Zbyt ładna, zbyt wysmakowana, zbyt klasyczna, jak na to miejsce stanowi przepiękną, obcą narośl na krajobraz podmiejskiego osiedla zakładów samochodowych, brzydkich domków z betonu, oczyszczalni ścieków, upadłego kombinatu przędzalnianego i sznura samochodów ciągnących w kierunku Ełku.

Codziennik 95 – ulica Tkacka

20191024_105037 (1).jpg

Nic tak nie ilustruje upadku marzenia Białegostoku jako „Manchesteru Północy”, jak  ta ślepa ulica Tkacka. Rozpoczyna się na pętli autobusowej u wrót martwego kombinatu przędzalnianego Fasty. Upadłe wnętrza byłej fabryki zajmują firmy kurierskie i setki firm meblarskich toczących syzyfową walkę z Ikea i Agata Meble. Po prawej stronie jest hurtownia ryb, a zaraz dalej, w dzikich chaszczach, stoi zaniedbany drewniany dom otoczony płotem, na którym wisi tabliczka z napisem „JAJA WIEJSKIE SPRZEDAM”. Po przejechaniu trzystu metrów traktu otoczonego śmieciami, który w zamierzeniach miał prowadzić przędzalnianych robotników do pracy i do domu, znajduję dzikie wysypisko śmieci, gdzie leżą stare wersalki, telewizory i odpady po remontach. Na słupie, który raczej nigdy nie zaświecił, w końcu tej ślepej ulicy, wisi atrapa kamery i tabliczka „obiekt monitorowany”. Dalej droga się kończy. Z drugiej strony nasypu słychać tylko szum tirów jadących w stronę stolicy. Trzeba wrzucić wsteczny.