Władza

Power to the people Painting by Sophie Sarti | Saatchi Art

Władza zawsze wzbudzała moją niechęć. Unikam jej, jak tylko mogę. Zawsze, przy krótkich okazjach, gdy byłem tak zwanym „szefem”, tak naprawdę żadnym szefem nie byłem, bo nie potrafiłem wydawać poleceń, a dążyłem do dyskusji nad problemem. W związku z tym, moim podwładni mnie nie szanowali, bo ludzie potrzebują wykonywać polecenia szefa. To moja wielka wada, że nie potrafię wydawać poleceń.

Z przerażeniem obserwuję ludzi chełpiących się choćby okruszkami władzy, którą w jakiś sposób posiedli. Władzy nad petentem w urzędzie, władzy nad dzieckiem, władzy nad tym, kogo wpuścić do klubu. Ci ludzie, otrzymawszy choć odrobinę kontroli nad innymi, wysysają tę okazję do decydowania di sucha, do cna, do końca.

Popadam w smutek, gdy widzę tych ludzi głodnych władzy, spragnionych kontroli nad innymi jak żebrak głodny chleba. Każdy potrzebuje pożywienia, każdy potrzebuje miłości i wsparcia, ale czy władza jest na tyle słodkim narkotykiem, aby masturbować się nią, krzywdząc przy okazji niewinnych ludzi?

Lasem

Chodzę lasem, zostawiam nie ślady, lecz tropy

i sapię w wąskiej norze oddechem włochatym.

Czy to prawda, żc żyłem rybą przed potopem

i że jestem dziś wilkiem kochającym kwiaty?

Jakże płyną te sosny? sierść ma zapach ostry.

Patrzę wam prosto w oczy, a krok mój jest wiekiem.

Gdzie las się kończy nagle fioletowym ostem –

myśliwy z psem, który też był kiedyś człowiekiem.

Baczyński.

Christel Petitcollin – „Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych”

jakmniejmyśleć

Wbrew wszelkim oczekiwaniom, trafiłem po raz pierwszy od dawna na książkę, do której będzie trzeba wracać. Nic tego nie zapowiadało. Na pierwszy rzut oka to jedna z setek tych poradników, które mają odmienić twoje życie, a okazują się zbiorem trywialnych rad zaczerpniętych z twórczości Paulo Coelho. Dodatkowo, francuska autorka często nazbyt gorliwie wypełnia wytyczne politycznej poprawności, jak na francuską intelektualistkę przystało.

Recenzje „Jak mniej myśleć” na LubimyCzytać i GoodReads nie pozostawiają na tej książce suchej nitki. Zarzucają jej powierzchowność, powtarzanie wiele razy tych samych wątków, a także brak solidnego oparcia tez autorki w naukowej literaturze. Wszystko to prawda, co nie zmienia faktu, że można tam przeczytać bardzo mądre rzeczy.

Podstawowy założeniem książki jest znane twierdzenie o tym, że lewa półkula ludzkiego mózgu funkcjonuje inaczej, niż prawa. Lewa odpowiada za logiczne myślenie, jest linearna, porządkująca, analityczna, działająca za pomocą automatyzmów. Prawa natomiast – twórcza, kreatywna, nieuporządkowana, bezustannie myśląca.

Ludzie dzielą się ze względu na to, która półkula ich mózgów jest bardziej dominująca. Od 70 do 85% populacji działa głównie za pomocą lewej półkuli. Od 15 do 30% – za pomocą prawej. Z racji przewagi lewopółkulowców, współczesne społeczeństwo jest zorganizowane według reguł dominujących w ich umysłach.

Prawopółkulowcy duszą się w tych regułach i bezustannie cierpią na brak ogólnego zrozumienia. Autorka nazywa ich „nadwydajnymi”, ponieważ ich umysły pracują bezustannie na wysokich obrotach. To, co lewopółkulowcy przyjmują za pewnik, u nadwydajnych jest przedmiotem bezustannych rozważań. Ich myśli bezustannie krążą w różnych kierunkach, a ocena słuszności podejmowanych decyzji przychodzi z wielkim trudem po bardzo długim czasie. 

Christel Petitcollin najpierw opisuje neurobiologiczne podstawy tego podziału, następnie opisuje, czym skutkują te różnice, by na koniec przedstawić szereg rad, w jaki sposób nadwydajni mogą uczynić ze swojej odmienności zaletę i nie męczyć się w lewopółkulowym świecie.

Książkę odebrałem bardzo osobiście. Wytłumaczyła mi i poukładała w głowie wiele spraw. Dość powiedzieć, że w zasadzie na każdej jej stronie elektronicznego wydania umieszczałem notatki i podkreślenia. Będę do niej wracał jak do rzadko której.

Szpital

2014-01-26

Szpitale, więzienia i burdele – oto prawdziwe uniwersytety życia. Mam dyplomy wielu takich uczelni. Mówcie mi „Wasza Magnificencjo”. Charles Bukowski

Instytucje zamknięte, ustanowione na sformalizowanych zasadach, określone regulaminem, karami i nagrodami, z ściśle określonym reżymem dnia, przerażają brakiem przestrzeni wolności i fascynują dokładnie tym samym.

Oczekiwanie jest podstawową czynnością w takich miejscach. Czeka się na przyjęcie, czeka na zabieg, czeka na lekarza, na decyzję lub jej brak. Ostatecznie, czeka się na wypis. Właściwie nie robi się ty nic poza czekaniem.

Aby czekanie nie zdegradowało, warunkiem trwania jest przystosowanie, znalezienie sobie miejsca w układance przepisów i norm, wśród przeróżnych typów ludzkich, wśród ludzi, którzy cierpią, ale też odpoczywają, bawią się, uciekają przed rodziną i przed samym sobą.

Narzucony ład dostarcza spokoju, który dziwnym trafem przychodzi w momencie dobrowolnego lub narzuconego pozbawienia części indywidualnej suwerenności. Wykonywanie poleceń, wdzięczność okazywana personelowi, pokorne stosowanie się do narzuconego rytmu dnia i funkcjonowanie zgodnie z jego pulsem, opisanym na tablicy informacyjnej w formie punktów, dostarcza psychicznego ukojenia, daje wewnętrzną równowagę, przywraca do porządku zwichrowany charakter.

Wypielęgnowany w trakcie dnia wewnętrzny ład wykorzystuję nocami. Pojękiwania z bólu i mamroty prawosławnych modlitw nie przeszkadzają, bo wszystko dzieje się w ramach zaakceptowanego i oswojonego porządku. Do osiągnięcia spokoju trzeba dojrzeć czekaniem, przystosowaniem i odnalezieniem twardego gruntu pod nawet najbardziej kruchymi nogami.

Mówienie prawdy (prawie) zawsze jest lepsze

Na stronach Uniwersytetu w Toronto można znaleźć raport oparty na wynikach badania neuroobrazowego, z którego wynika, że nagroda za powiedzenie prawdy daje ludziom więcej przyjemności niż ta sama nagroda otrzymana za powiedzenie kłamstwa. Wyniki analiz profesora Kanga Lee zostały niedawno opublikowane w periodyku Neuropsychologia and NeuroImage.

Kang Lee dowodzi, iż dla większości osób mówienie prawdy sprawia większą przyjemność/satysfakcję niż kłamanie w wielu sytuacjach, gdzie dochodzi do wyboru: powiedzieć prawdę, czy skłamać.

Do badania, przeprowadzonego w dwóch turach, zaangażowano grupę Chińczyków. Wykorzystano nowoczesną metodę neuroobrazową – spektroskopię podczerwienią (near-infrared spectroscopy – NIRS), Jego głównym celem było – przede wszystkim – ustalenie, w jakich okolicznościach kłamanie daje ludziom większą satysfakcję niż mówienie prawdy.

Analiza objęła dwa różne typy oszustwa. W przypadku pierwszego, odbiorca wiadomości nie wiedział, że nadawca kłamie. W przypadku drugiego, nadawcy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że odbiorcy znają ich kłamliwe zamiary.

Autorów badania zaskoczył fakt, iż korowy system nagrody kłamcy był bardziej aktywny wówczas, gdy nagroda wynikała z mówienia prawny, niż wtedy, gdy wynikała z kłamstwa. Działało to w przypadku obu wymienionych wyżej typów oszustwa.

Odkryto również, że w obu sytuacjach, kłamanie generowało większą aktywność mózgową niż mówienie prawdy. Kłamstwo jest więc bardziej kosztowne energetycznie niż mówienie prawdy i zużywa więcej zasobów neuronalnych.

Autorzy badania mają nadzieję, że ich wyniki popchną do przodu dążenia do poznania mechanizmów stojących za zjawiskiem kłamania, równie wszechobecnego, jak i częstego, a także pozwolą diagnozować i leczyć patologicznych kłamców.

The researchers hope this study will advance understanding of the neural mechanisms underlying lying, a ubiquitous and frequent human behavior, and help to diagnose pathological liars who may have different neural responses when lying or telling the truth.

Źródło: http://www.utoronto.ca