Codziennik 102 – Stare zdjęcia

IMG_20191107_143231.jpg

Gromadzę stare zdjęcia rodzinne, skanuję je do chmury, wieszam po mieszkaniu obok zdjęć Syna. Stare, często podniszczone, fotografie, uruchamiają lawinę wspomnień. Ja, dwulatek, w kąpieli, pozujący do aparatu pani Gontar. Mama z jakimś nieznanym ani mi, ani jej kawalerem, na jakiejś studenckiej imprezie w akademiku przy Krakowskiej. Ojciec u pierwszej komunii. Znowu Heniek, też na jakiejś studenckiej imprezie. Uśmiecha się od ucha do ucha na tle ściany wyklejonej zdjęciami zespołów. Wreszcie tata na skałkach w Górach Świętokrzyskich. Wspinaczka i pływanie to były jego ulubione sporty.

Wspominam o tym, czego nie pamiętam. Bo albo byłem zbyt mały, by pamiętać, albo nie było mnie wcale. Odpływanie w przeszłość nie jest bezpieczne – przeszłość jest idealna. I zdjęcia, które robię teraz, wywołuję, drukuję, oddaję bliskim albo wkładam do losowo wybranych książek i teczek, też będą opowiadały o tym jak było idealnie w 2019. A idealnie nie jest, bo nigdy tak nie było i nigdy tak nie będzie.

Codziennik 96 – Śniadanie we dwoje

IMG_20191031_093425.jpg

Witamy we Lwowie

lwów1

– Trzecie piętro i drzwi po lewo. Witamy we Lwowie.

Domofon działał jak szyfr w starej walizce. Schody śpiewały, skrzypiały, jęczały. Było ciemno, śmierdziało lizolem, kiszoną kapustą i dwudniowym kacem.

Dostałem pokój w kamienicy przy rynku. Spod okna odjechał ostatni tramwaj. Mój pokój był pełen bibelotów i zakurzonych precjozów. Zza ściany słuchać było jakiś kolorowy ruski show.

Poszedłem na spacer po mieście. Kiedy wróciłem, przy moim łóżku stała szklana butelka wody Borżomi i kanapki z łososiem.

Chwalcie łąki umajone, czyli kilka screenshotów z majowych szwendactw

Wyjątkowo niezimny maj

To wyjątkowo niezimny maj. W ten upalny, suchy dzień, wybrałem się dziś z plecakiem na wycieczkę w poszukiwaniu bazy carskich sterowców gdzieś w środku Lasu Pietrasze. Gdzieś w tym lesie cumowały i uzupełniały zapasy wodoru trzy ogromne kilkudziesięciometrowe cepeliny: Astra, Albatros i ten, który swoją piękną nazwą sprawił, że musiałem znaleźć miejsce jego odpoczynku. Zwiastun Burzy zasłynął bombardowaniem pruskiego dworca kolejowego w Ełku, pierwszego lutego 1915 roku. Błądziłem po tym lesie, szukałem śladów po tej bazie w największych ostępach, tam, gdzie mieszkają dziki, ale śladów bazy nie znalazłem. Szkoda, bo w nocy śniły mi się te wielkie cepeliny krążące nad moim miastem w gorące, majowe wieczory. Powracające z misji – największe statki powietrzne stworzone przez człowieka. Nic nie znalazłem.

Znalazłem za to piękne łubiany w swoim rozkwicie. W miejscu, gdzie hitlerowcy zabili kiedyś kilka tysięcy Żydów i trochę Polaków. Wśród łubianu kręcił się odważny trzmiel i nic sobie nie miał z mojego towarzystwa. Znalazłem rumianki, dzikie róże przy nasypie kolejowym.

Znalazłem piękny maj bez mojego syna i znalazłem trochę spokoju.