Jesień trwa

„Jesień trwa. Rdzawych liści czas… Kaloszy, peleryn i mgły. Jesień trwa. Szpetnej aury czas pod płaszcze się pcha. Wyziębia nam serca wiatr”.

Autumn Vibes

Jeszcze zielono, ale jest to już jesień kwaśna i przenoszona. Zielone się poddało, nie chce już walczyć o światło. Mchy są nasiąknięte wodą – chodzenie to prawie spacer po wodzie wespół z żabami i robakami. Mokre buty, mokra kurtka, mokre włosy, choć przecież nie pada i nie padało. Mniej jest świata, ale to, które jest, sprawia wszystko bardzo plastycznym. Odbija i zwielokrotnia tę zieloność, tę jesień, tę tęsknotę za nim.

Codziennik 102 – Stare zdjęcia

IMG_20191107_143231.jpg

Gromadzę stare zdjęcia rodzinne, skanuję je do chmury, wieszam po mieszkaniu obok zdjęć Syna. Stare, często podniszczone, fotografie, uruchamiają lawinę wspomnień. Ja, dwulatek, w kąpieli, pozujący do aparatu pani Gontar. Mama z jakimś nieznanym ani mi, ani jej kawalerem, na jakiejś studenckiej imprezie w akademiku przy Krakowskiej. Ojciec u pierwszej komunii. Znowu Heniek, też na jakiejś studenckiej imprezie. Uśmiecha się od ucha do ucha na tle ściany wyklejonej zdjęciami zespołów. Wreszcie tata na skałkach w Górach Świętokrzyskich. Wspinaczka i pływanie to były jego ulubione sporty.

Wspominam o tym, czego nie pamiętam. Bo albo byłem zbyt mały, by pamiętać, albo nie było mnie wcale. Odpływanie w przeszłość nie jest bezpieczne – przeszłość jest idealna. I zdjęcia, które robię teraz, wywołuję, drukuję, oddaję bliskim albo wkładam do losowo wybranych książek i teczek, też będą opowiadały o tym jak było idealnie w 2019. A idealnie nie jest, bo nigdy tak nie było i nigdy tak nie będzie.

Codziennik 96 – Śniadanie we dwoje

IMG_20191031_093425.jpg

Witamy we Lwowie

lwów1

– Trzecie piętro i drzwi po lewo. Witamy we Lwowie.

Domofon działał jak szyfr w starej walizce. Schody śpiewały, skrzypiały, jęczały. Było ciemno, śmierdziało lizolem, kiszoną kapustą i dwudniowym kacem.

Dostałem pokój w kamienicy przy rynku. Spod okna odjechał ostatni tramwaj. Mój pokój był pełen bibelotów i zakurzonych precjozów. Zza ściany słuchać było jakiś kolorowy ruski show.

Poszedłem na spacer po mieście. Kiedy wróciłem, przy moim łóżku stała szklana butelka wody Borżomi i kanapki z łososiem.