30 komentarzy do “O mnie

  1. Dobry wieczór. Czytam to co Pan pisze powoli. Słodka nuda, której się boję a którą kiedyś uwielbiałam. Nie czytam blogów. Nigdy. To jest pierwszy raz. Przypadek. Ciasny, fosforyzujący pokój z komputerem na praktykach w pewnej dużej instytucji i nikogo przez trzy godziny obok mnie. Właściwie to szukałam Bajkału i Irkucka… Tłumaczę się jak podglądacz, ale tak się właśnie czuję.

    Nie boi się Pan nudy?
    Myśli Pan blogiem?

  2. Dziękuję za czytanie i komentarz. Odpowiem na ciekawe pytania. Czy boję się nudy? Myśląc trochę jak Parmenides, odpowiem pytaniem, jak można się bać czegoś, czego nie ma? Nuda jest brakiem czegoś i w związku z tym pytanie o lęk przed nią jest pytaniem pozbawionym znaczenia. A kiedy mówię, że robię coś „z nudy”, oznacza to, że wypełniam wolny czas jakimś działaniem. Pisanie tego bloga jest w moim przypadku czynnością „z nudy”. Więc, odpowiadając na uwagę o podglądactwie, nie jest Pani podglądaczem. Ten blog jest, jak wszystkie przypadki publicznego pisania, formą autokreacji i tylko tak należy go rozpatrywać. Nie podgląda mnie Pani, bo przecież wiem, że pisząc, jestem przez kilka osób dziennie czytany. I, w końcu, nie myślę blogiem, ale myślę, że myślę za pomocą pisania. Pisanie porządkuje myśli, myśli się lepiej pisząc i myślę, że od mówienia pisanie wychodzi mi lepiej, co nie świadczy pozytywnie o moim pisaniu, ale negatywnie o sztuce mówienia. Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam.

  3. Witam Pana. Praktyki, które obecnie wykonuję przerodziły mnie w obleśnego podglądacza. Zboczeńca. Czytam (3 godziny dziennie w moim neonowym miejscu pracy) kilka blogów dziennie. Oglądam Pana wyuzdane zdjęcie krasnali ogrodowych, jabłek, jabłonek i innych tym podobnych. Pozwolę sobie niepokoić Pana jeszcze miesiąc, bo tyle trwać będzie moja praktyka. Dzięki za odpowiedź, jedna Panqa zdanie poruszyło mnie do żywego. Królu Złoty mianowicie, jakto NUDA nie istnieje? A CIEKAWE w takim razie? Istnieje? Aby udowodnić, że nuda istnieje, aby prawda zakolała Pana w oko, przygotowałam psychotest, który zamieszczam poniżej.

    PSYCHOTEST

    Nazwij uczucie, które towarzyszy Ci\ towarzyszyłoby kiedy\jeśli ewentualnie:

    1) oglądasz wykład Jana Miodka o interpunkcji ;
    2) pracowałbyś na taśmie w fabryce Żóbrówki jako „umieszczacz ręczny” żdźbeł trawy w butelkach 365 dni w roku 8 godzin dziennie;
    3) słuchasz piosenek De Mono;
    40 podróżowałbyś koleją transsyberyjską w przedzialE z brudnym oknem, 10 dni, w pozycji siedzącej w klasia OBSZCZIJ;

    * pROSZĘ SKRUPULATNIE PRZEANALIZOWAĆ PRZEDSTAWIONE WARIANTY A POTEM SZCZERZE ODPOWIEDZIEĆ (przed Bogiem i historią).

    Życzę powodzenia i pozdrawiam:)

  4. Dziękuję za zadanie. Wydało mi się ono na tyle zachęcające, że początkowo planowałem je wykonać w formie nowej notki. Jako że jednak sprawy osobiste nabrały poczwórnego tempa, muszę wykonać je w mniej zaangażowany sposób.
    Próbuje Pani za pomocą psychotestu wykazać, że nuda jednak istnieje. Eksperyment myślowy jest metodologicznie niezłym sposobem, aby przetestować taką hipotezę. Przykłady, które Pani zaproponowała, nie są jednak na tyle miarodajne, aby to sprawdzić. Otóż bowiem ad. 1. Miodka Jana bardzo lubię, a błędy interpunkcyjne męczą mnie u mnie i u innych. Nie nudziłbym się słuchając wykłady TW Jana o interpunkcji, o nie. Podobnie a.d.2 – praca fizyczna nęci mnie ostatnio i znajduję ją atrakcyjną. To praca, w której łatwo znaleźć przełożenie trudu na efekty. I łatwo zrozumieć, za co ci tak naprawdę płacą, co nie jest takie proste w przypadku zawodu, który wykonuję obecnie. A.d.3., czyli odnośnie De Mono, to są to, by tak rzecz, dźwięki mojej młodości, mam spory sentyment do muzyki, przy której odbywały się ważne wydarzenia mojej mało udanej adolescencji. A już a.d4. to na pewno bym się nie nudził. Uwielbiam ten zen długich podróży pociągiem, szczególnie z miejscem przy toalecie. Czytam zresztą obecnie „Lód” Dukaja, gdzie akcja toczy się po części w takim transsyberyjskim pociągu.

    Czyli nuda nie istnieje, czego należało dowieść. Pozdrawiam!

  5. Jedyne czego należałoby dowieść to to, że… mam gorączkę, siedzę pod kocem i oglądam rozmowy w toku jednym okiem…a drugim piszę…a jedyne właśnie czego należałoby dowieść to to ze żubrówka pisze się w ten sposób a nie przez pierwsze ó. A teraz Pan sobie myśli z dziarskim uśmiechem na twarzy „Miodek ją nudzi he he, to niech się teraz wstydzi”. A nuda istnieje. Bo oto oboje o niej rozmawiamy i wiemy o jakie zjawisko chodzi. Pan też jej doświadcza. Cudowna pogoda. A czy to jest wogóle rubryka adekwatna do tego typu rozmów?
    Pozdrawiam:)

  6. Przepraszam, to nie miało tak dziwnie zabrzmieć, chciałam raczej napisać, że przyjemnie czyta się Pana teksty,które potrafią mnie i rozśmieszyć i wywołać pewne refleksje.Naprawdę, nie chciałam Pana wystraszyć;-)

  7. Pozdrawiam Cię Radku z Twego mroźnego, zimowego i bajkowego miasta.
    Zadziwia mnie jedna rzecz- pięknie piszesz o Litwie, dlaczego tak pięknie nie napiszesz o naszym kraju? Polska jest piękna! Zacznijmy od Twego miasta- Białystok- może nie za stare miasto polskie, ale posiada ciekawą architekturę i historię.
    Nie wszystko przeczytałam co napisałeś, a to co przeczytałam nie przypadło mi do gustu.
    Odnoszę wrażenie, że „swego nie znacie, a cudze chwalicie.”
    Pozdrawiam.
    NIKT.

  8. Witam,

    mam pytanko – w recenzji z wyprawy do Rumunii, podaje Pan jako miejsce jednego z noclegów mały pensjonat kilkaset metrów za Baia Mare? Pamięta Pan może nazwę tego pensjonatu? Wybieramy się wkrótce w tamte tereny, chętnie skorzystamy z tego miejsca skoro jest wygodne i w przystępnej cenie:)
    Pzdr,EK

  9. Radku, rzeczywiscie bardzo przyjemnie sie czyta Twego bloga. Gratuluje tylu ilosci zajec i kazdego wykonanego dobrze bo sama gubie sie w swoim lenistwie i obowiazkach:)pozdrawiam

    • Pojechałem, bo uważam, że są słabe i uzasadniłem swoją opinię. To jest moje subiektywne zdanie i nie zamierzam nikogo przekonywać, że jest inaczej. Kartki Bogdana były różne, nie odnoszę się do nich, bo też mam trochę pokory wobec starszych ode mnie i bardziej doświadczonych, choć Kartki zostały zarżnięte i to dwa razy, najpierw przez Bogdana, a teraz przez Tomka. Mija rok od ukazania się nowego numeru, a drugiego nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Szkoda, że okazałem się złym prorokiem. Niemniej życzę dobrze Kartkom, naprawdę, niech tylko dadzą mi powody. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam!

      • Prawda, szkoda, że się okazałeś złym prorokiem. Ale rok jeszcze nie minął od ukazania się pierwszego numeru. Drugi miał się ukazać we wrześniu/ październiku. Szkoda, że się nie ukaże. Jestem ciekawa co porabia poprzedni naczelny Kartek…….

  10. Ostry dźwięk budzika duszę lekkim uderzeniem. Jeszcze minutka… ciepło pod kołdrą… Cisza w domu… Codziennie decyzja o wstaniu uruchamia cały ciąg zdarzeń kolejnego dnia. Początkowo bardzo przewidywalny – łazienka, kuchnia, czajnik, suszarka do włosów, spotkanie w przedpokoju zaspanego syna człapiącego do łazienki, makijaż, kurtka, wychłodzone wnętrze auta, radiowa trójka… I teraz zaczyna się dzień. Droga do pracy niby znana… ale co tym razem… korki? koparka na drodze? zamknięty szlaban przy torach? Uff… „moje” miejsce na parkingu wolne, zdążyłam. To daje nadzieję na mniej niespodzianek.

    W pracy poranna narada o smaku kawy budzi i daje power. Dzień toczy się bardzo dynamicznie: telefony, rozmowy, tabela z podsumowaniem, czegoś brakuje, zakończona sprawa, coś niezrobione, coś załatwione, znowu 18 maili w skrzynce. „Czas do domu” – słyszę z drugiego pokoju. Rzut oka na zegarek. Patrzę w okno na tłok na parkingu. Czekam aż się rozładuje, dopiero wtedy wyłączam komputer, wkładam kurtkę. Pusty korytarz, cisza. „Dzień dobry” – to sprzątaczka zaczyna swój dzień pracy. Tup, tup, tup – stukam obcasami. „ Do widzenia” – to portier. Pusty parking, spokojnie wyjeżdżam na zatłoczone ulice miasta. Szlaban przy torach otwarty. Jeszcze sklep – mleko, ser żółty, sałata, pomarańcze… kolejka do kasy. „Ma pani kartę? zbiera pani punkty?” Nie, nie… chce już do domu.

    W domu cisza. Wchodzę, ściągam buty i niosę torbę z zakupami do kuchni. Potem wracam zdjąć kurtkę. Potem wracam rozpakować torbę. W kuchni bałagan. Naczynia po śniadaniu w zlewie, zmywarka nie rozładowana. Wiec najpierw… myję ręce, rozładowuje zmywarkę, ładuję to co w zlewie, potem torba z zakupami, w międzyczasie woda na ziemniaki zaczyna się gotować. Obieram… Trzasnęły drzwi, synek wrócił. „cześć” „cześć” „co słychać?” „dobrze, a nawet bardzo dobrze, szóstka z fizyki” „wspaniale” „jedyna w klasie” „wspaniale, a jak polski?” „gorzej, trója”. Nie mam ochoty dzisiaj tego roztrząsać. Oczywiście winie nauczyciela – mój synek nie może być złym uczniem. Wiem, wiem… ale serce matki też swoje wie.

    Obiad, mąż się odnalazł w czeluściach domu, ale jeszcze musi popracować. Wsadzam znowu naczynia do zmywarki. Nakładam kotu karmy do miseczki, łasi się do moich nóg, mruczy.

    Telefon. Mama: „Dlaczego nie dzwonisz?” „Jeszcze nie zdążyłam, tylko co po obiedzie posprzątałam.” „Co słychać?” „Nic nowego, młody dostał szóstkę z fizyki”. Trojką z polskiego się nie chwalę. „A co u ciebie?” „Nic, byłam w sklepie i w aptece, rozmawiałam z ciotką przez telefon, nic się nie dzieje, ale dzwoń do mnie” „Dobrze, będę dzwonić”.

    Zawijam się w koc, kładę w sypialni. Zasnąć… ale sen nie chce przyjść… siadam na łóżku, laptop na kolana. Poczta, wiadomości, plotki…. Nuda i pustka. Klikam, wpisuje przypadkowe słowa w wyszukiwarkę i czytam co tam wyskoczy. Trafiam tego wieczoru na Twój blog. Nie mogę zasnąć długo w nocy. Myślę o chlebie z miodem z mojego dzieciństwa…

  11. Panie Radku
    Napisał Pan w „Rumunia – podróż do cywilizacji kawy i wina”, że w „Sygiecie Marmaroskim zupełnym przypadkiem trafiamy jeszcze na urokliwy targ w samym centrum miasta….”
    W związku z tym, że w czerwcu br. wraz z rodziną wybieramy się do Rumunii uprzejmie proszę podpowiedź, gdzie w Sygiecie może być ten targ – może ulica czy jak dojechać do tego targu.
    Pozdrawiam

  12. Bardzo dziękuję za błyskawiczną odpowiedź – wiadomo Podlasie
    Zamierzam przejechać do Satu Mare do Săpânța i Syhot Marmaroski, a później doliną Izy. Zakładam, że zobaczymy monaryry: Bârsana, Bogdan Woda, Ieud, Borşa, Przełęcz Prislop.
    W Cârlibaba złożymy kwiaty na grobach Polskich żołnierzy z I wojny.
    Dalej to już Bukowina. Nocleg w Kaczyka (Dom pod winogronami) Suceviţa, Marginea, Radowce, Suczawa i na koniec Vronet.
    Co by Pan zmienił lub co należy dodać do zwiedzania Maramuszu i Bukowiny. Dalej to już morze
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s