Dzień Chłopaka

Kalendarz ścienny poinformował mnie, że 30 września to Dzień Chłopaka. Ja też mam chłopaka. Składam więc Mu życzenia. Przede wszystkim życzenia cierpliwości wobec bliskich.

Autumn Vibes

Jeszcze zielono, ale jest to już jesień kwaśna i przenoszona. Zielone się poddało, nie chce już walczyć o światło. Mchy są nasiąknięte wodą – chodzenie to prawie spacer po wodzie wespół z żabami i robakami. Mokre buty, mokra kurtka, mokre włosy, choć przecież nie pada i nie padało. Mniej jest świata, ale to, które jest, sprawia wszystko bardzo plastycznym. Odbija i zwielokrotnia tę zieloność, tę jesień, tę tęsknotę za nim.

Mikrotyki o przedłużonym działaniu

Bohaterami tej książki są martwe duchy Warszawy, za którą tęsknię. Po raz ostatni odwiedziłem te zjawy na Stadionie Dziesięciolecia. Pojechałem po dzieła wszystkie The Doors na mp3 i po pierwszą kasetę zespołu Partia. To było miejsce i czas schyłku polskiej stolicy. Te upiory i zjawy, bohaterowie warszawskich ulic i kamienic, przesiadujący w drink-barach albo na ławkach w parku Skaryszewskim, popijający najbardziej niedoceniane piwo w Polsce, piwo Królewskie.

Byłem tą książką oczarowany na tyle, że – jak przystało na zacny narkotyk – dawkowałem sobie te opowiadanka niespiesznie, z odpowiednimi odstępami, aby przyjemność trwała jak najdłużej. I trwała, tak jakby Marek Nowakowski przychodził do mnie raz na tydzień i raczył mnie osobiście jedną opowiastką o jakimś warszawskim duchu.

Teraz przeczytałem te opowiadania jeszcze raz. Okazały się trochę zbyt poetyckie, zbyt przekombinowane, mniej podobne do Nowakowskiego, niż wcześniej myślałem, ale to pewnie moja wrażliwość się tępi z czasem, a nie jakość tego pisania.

Dla jednego opowiadania dałbym się jednak pociąć. I wtedy, i teraz. To jedno z ostatnich w książce wspomnień o kolonijnych dyskotekach w końcu lat osiemdziesiątych. Wszystko, co tam napisał pan Sołtys jest takie, jak ja to pamiętam. Są dwie tak epickie opowieści o dyskotekach. Pierwszą napisał Leonard Cohen i nazywa się „Memories”. Drugą napisał Paweł Sołtys.

Tu „Wspomnienia” w świetnym przekładzie Macieja Zembatego, w wykonaniu tłumacza i Johna Portera.

Tęsknota

Tęsknota za dzieckiem,

lecz inni wiedzą lepiej.

Nie masz prawa do tego,

żeby

pocałować swojego syna w czoło.