Codziennik pięćdziesiąty szósty – wybory

Jako obywatel państwa jeszcze w jakimś tam stopniu wolnego, dokonując wyboru między pójściem na wybory a pójściem na zakupy, wybrałem pójście do lasu.

maki

Moi nauczyciele mówią mi, żeby akceptować każdego człowieka, bez względu na jego poglądy i pomysły na życie. Dlatego wybrałem dzisiaj większe zło.
20190526_165958

Codziennik pięćdziesiąty piąty – Tomek Wilmowski

tomek

Wśród książek, które zrobiły na mnie wrażenie, jest kilku ważnych pisarzy: Hłasko, Miłosz, Wojtyła, Mackiewicz, Stasiuk, Varga, Schultz i jeszcze paru innych facetów.

Jednak jeśli miałbym wskazać książki, które odcisnęły na mnie największe piętno, ukształtowały mnie jako człowieka i mężczyznę, wskazały podstawowe kierunki, cele i wartości, wskazałbym serię przygód Tomka Wilmowskiego.

Codziennik pięćdziesiąty czwarty – zioła

DSC_4870.jpg

O ziołach myślę podejrzliwie. Tak podejrzliwie jak o ziołach nie myślę nawet o ludziach. Skrajną naiwność otrzymałem po ojcu. Heniek urodził się i żył w złych czasach dla ludzi takich, jak on. I tylko swoją niezwykłą inteligencją zdołał w tych złych czasach coś osiągnąć.

Moja podejrzliwość wobec ziół wynika z tego, że ich drogocenne właściwości dewaluują ci wszyscy domorośli szamani, którzy uczynili z nich sposób na zarabianie pieniędzy. Mówią naiwnym, że zioła leczą wszystko. Że każde zioło leczy wszystko.

A mnie podoba się podejście mojej prababci z Żurobic, której nie mogę pamiętać osobiście, a znam tylko z opowieści mamy.

– Babcia była bardzo dobrym człowiekiem. Spała na piecu kaflowym. Właściwie nas wychowywała, bo rodzice całe dnie spędzali na polu. Nigdy nie miała żadnych pieniędzy. Potrafiła zrobić coś z niczego. Kiedy komuś coś dolegało, szła na łąkę albo do lasu i po jakimś czasie wracała z garścią zielska. Robiła z tego herbaty albo napary. Działało.

Bardzo szanuję taką skromną, minimalistyczną, pragmatyczność w rozwiązywaniu codziennych problemów. Można ją bez trudu pogodzić z naiwnością. I takimi drobnymi, wyważonymi, spokojnymi krokami, walczyć o najważniejsze cele w życiu.

Codziennik pięćdziesiąty trzeci – Kacperczyk

Bardzo świeża i jedna z najlepszych gówniarzerii, jakie słuchałem w tym roku. No i zgadzam się z tym obsrańcem, że jedyny Iggy to Iggy Pop.

Codziennik pięćdziesiąty drugi – Odpowiedzialność

heniek

Ojciec bez ojca
Ma problem z równowagą
Mistrz bez mistrza
Jest niebezpieczny

Patrzymy na naszych rodziców, nauczycieli i na naszych liderów z zaufaniem i oczekiwaniem. Ich obowiązkiem jest kierować nami, uczyć, a nawet wydawać osądy w naszym imieniu, gdy okoliczności są niepewne. Ostatecznie, ich zadaniem jest doprowadzenie nas do miejsca, gdzie będziemy mogli podejmować własne decyzje, oparte na mądrości, którą oni pomogli nam rozwinąć.

Jednak możliwości do nadużyć i błędów są wielkie. Czy jest ktoś, kto ma zawsze rację? Zwykły lapsus w nieodpowiednim momencie może doprowadzić do zamieszania, psychicznych blizn, a nawet wielkich katastrof. Zbyt ostre słowa skierowane do dziecka w krytycznym momencie mogą skutkować problemami trwającymi całe lata. Dlatego potrzebujemy rodziców dla rodziców, mistrzów dla mistrzów i liderów dla liderów. Zapobiegnie to błędom władzy. W przeszłości, nawet królowie mieli mądrych doradców. Każdy, kto chce być przywódcą, powinien mieć taką pomoc.

W końcu jednak, ktoś musi być na samej górze. Do kogo ma się zwracać taka osoba? Nie wzywajmy bóstw, ale pragmatyzm. To doświadczenie jest ostatecznym nauczycielem. Dlatego mądrzy ludzie nieustannie podróżują i sprawdzają się w różnych okolicznościach. Tylko w ten sposób mogą zweryfikować swoje poglądy i kompensować swoje niedociągnięcia.

Deng Ming-Dao „365 Tao: Daily Meditations. Chapter 28 – Responsibility”,
tłum. własne