Codziennik trzynasty – zachód słońca w Kruszewie

SONY DSC

Pojechałem dziś nad zerwany most w Kruszewie, bo wymyśliłem sobie wino z czarnego bzu, a tam – przy wschodniej grobli mostu, którego nie ma – rośnie najwięcej tego ścierwa.

Chciałem zdążyć przed zachodem słońca, bo zbieranie czarnego bzu po zmierzchu jest trochę skomplikowane.

Pędziłem jak szalony przez Starosielce, Krupniki, Ruszczany, Rogowo i Pańki. Z każdego płotu patrzyli na pirata z oburzeniem kandydaci na jakichś sołtysów czy na coś tam.

Byłem na moście o 17.30. Tuż przed zachodem słońca.

Czarnego bzu już nie było, ale był za to zachód słońca.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s