Panforte di Siena dla Syna

SONY DSC

Dzisiaj wiozę mojemu Małemu świąteczny placek „na bogato”. Panforte di Siena to pochodzące z Toskanii słodkie, orzechowo-czekoladowe ciasto, które przygotowywano tylko na Święta Bożego Narodzenia. Niesamowicie aromatyczne, pełne bakalii, orzechów, słodkich, korzennych i pieprznych przypraw, podczas pieczenia sprawia, że w domu robi się prawdziwie ciepła i świąteczna atmosfera.

Spróbowałem go po raz pierwszy podczas którejś z niewielu wypraw do Włoch i choć nigdy nie byłem w samej Toskanii, to smak i zapach panforte chodził za mną latami. Czekałem grudnia, aby upiec go dla Małego. A że wyszedł całkiem nieźle, postanowiłem napisać, jaki jest mój pomysł na ten deser, który sprawdzi się nie tylko na świątecznym stole, ale równie dobrze pasuje jako dodatek do popołudniowej kawy w zimne dni.

Historia tego ciastka sięga początków XIII wieku. Toskańscy mnisi tak sobie cenili panforte, że w kronikach można znaleźć zapisy o tym, że służyło ono jako waluta w opłatach podatkowych. Prawdziwe panforte di Siena powinno składać się z 17. składników, co odpowiada siedemnastu dzielnicom składającym się na średniowieczną Sienę. Moje panforte składa się z oczywiście z siedemnastu składników. No i jest bez mleka.

Panforte po włosku znaczy „mocny chleb”. Podobno zabierali go w drogę krzyżowcy udający się na krucjaty, bo jest to piernik sycący, kaloryczny i trudno psujący się. Inna legenda mówi, że panforte wymyśliła w 1200 roku włoska zakonnica Sour Leta natchniona przez diabła pod postacią kota, który kazał jej wymieszać i włożyć do pieca orzechy, migdały i inne przyprawy przywiezione z Ziemi Świętej podczas którejś z krucat. W każdym razie, panforte od wieków jest stałym gościem na świątecznych stołach we Włoszech.

Dwa moje odstępstwa od klasycznego panforte di Siena wynikają z tego, że przygotowywałem je dla trzylatka. W związku z tym zdecydowałem się zblendować orzechy na miazgę (mam małą traumę z dzieciństwa, kiedy to między zębami utknął mi kawałek orzecha laskowego, pod wpływem wilgoci zaczął puchnąć i przez pewien czas nie tykałem orzechów laskowych), a także przyozdobić ciemny placek kolorowymi kawałkami kandyzowanego ananasa, żeby było weselej.

Ale – do rzeczy.

Co będzie potrzebne na formę średnicy ok. 17 cm?

  • 150g orzechów laskowych
  • 100g innych dowolnych orzechów (nerkowce, pecan itp.)
  • 50g suszonej żurawiny
  • 30g suszonych daktyli albo innych bakalii

(tak naprawdę to myślę, że z tymi dodatkami można dowolnie kombinować i wrzucać to, co akurat kto lubi)

  • 4 łyżki kakao
  • 100g mąki pszennej
  • duża łycha cynamonu mielonego
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • pół łyżeczki kolendry utartej w moździeżu
  • pół łyżeczki kardamonu
  • pół łyżeczki pieprzu
  • łyżeczka wanilii
  • 130g gorzkiej czekolady
  • 130 ml miodu
  • sok wyciśnięty z jednej pomarańczy
  • kolorowe kawałki kandyzowanego ananasa
  • tłuszcz roślinny

Jak zrobić panforte di Siena (przepis).

Na początek przesiewam mąkę przez sito i wsypuję do jakiejś miski. Orzechy i bakalie blenduję (w wersji oryginalnej orzechów i bakalii się nie blenduje!), ze względu na mleczaki syna i wrzucam do mąki. Do tego wsypuję pozostałe przypraw oraz oczywiście kakao.

W garnku zagotowuję niewielką ilość wody i stawiam na nim miskę, do której wrzucam pokruszoną gorzką czekoladę, aby się rozpuściła. Miska nie może mieć kontaktu z wodą. Wystarczy wrzucić rozdrobnioną czekoladę i wrzątek w kilka minut ją rozpuści. Rozpuszczoną czekoladę wlewam do miski z sypkimi składnikami. Do tego dodaję miód i sok z pomarańczy. Zakasuję rękawy i dokładnie mieszam ręką do uzyskania jednolitej masy.

Rozgrzewam piekarnik do 160 stopni.

Biorę formę i wykładam ją papierem do pieczenia. Z wierzchu dokładnie smaruję tłuszczem. Wykładam czekoladową masę do formy tak, aby dokładnie ją wypełniła. Świetnie sprawdza się jakaś płaska powierzchnia (duża nakrętka do słoika?) do upchania ciasta i sprawienia, by jego wierzch był jak najbardziej płaski.

Wstawiam do piekarnika. Przez pierwsze 20 minut piekę „góra dół”. Potem przełączam na „góra”, przykrywam wierzch ciasta folią aluminiową i piekę tak jeszcze przez 15 minut.

Po wyjęciu panforte, przyozdabiam je kandyzowanym ananasem i odstawiam na przynajmniej kilka godzin w spokoju w chłodnym miejscu. Po tym czasie powinno się bez protestów wyjąć z formy.

Smacznego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s