Jesień jako zmysłowa rewolucja

IMG_8501.jpgJeszcze lato, ale nadchodzącą jesień można rozpoznać po kilku symptomach somatycznych i kilku symptomach psychicznych. Wśród tych pierwszych literatura przedmiotu wymienia zwiększoną wrażliwość organów zmysłowych.

Czyli, mówiąc językiem ludzi, jesień to rewolucja zmysłów.

Węchu, bo to już przecież zapach zimnego, wieczornego wiatru, woń gdzieniegdzie już gnijącej zieleni, tłusto-mleczny aromat krów spędzanych z pola na dojenie, banalnie oczywisty zapach suszonych grzybów, a także mniej oczywisty zapach octu do marynat w całym mieszkaniu.

Kolory nabierają masy. Mięty, pistacje i seledyny ustępują miejsca malachitom, gniłościom, dojrzałym, zbrązowiałym zieleniom. Słońce staje się bursztynowe, a niebo – krwistoczerwone.

No i wreszcie słucha się piosenek, których słuchało się poprzednich jesieni, bo teraz wracają one ze zdwojoną siłą. Wraca się do piosenek po polsku, bo tylko w tym języku da się powiedzieć cokolwiek o jesieni.

Zamiast chłodnika chce się barszczu czerwonego, polędwicę sopocką zastępuje się plastrem słoniny, no i zimne piwo nie smakuje już tak dobrze, kiedy po długiej podróży nad morze kupowało się zimnego lagera w oszronionej puszce i piło siedząc na plaży uważając, aby nie wyślizgnęło się z rozgrzanych rąk robiących ze szronu wodę. Teraz zamiast piwa pije się podpiwek i szwęda po miejscach, które przypominają o tych kilku dobrych jesieniach.

IMG_8521.jpgWybrałem się dzisiaj na samotną przejażdżkę trasą, na którą wcześniej zabierałem dziewczyny dla mnie ważne, aby pokazać im kawałek odkrytego przeze mnie świata, świata nie istniejącego w przewodnikach. A jeśli istniejącego, to przedstawiają go tam fałszywie.

To prosta jak drut leśna droga od mostu w Strękowej Górze do miejsca, gdzie podmokły las ustępuje rozległym po horyzont biebrzańskim bagnom. Nazywają ją „Carska Droga”, o czym dowiedziałem się kilka lat po tym, jak myślałem, że odkryłem właśnie podlaską Amerykę.

IMG_8487Na początku jedzie się lasem podwyższoną asfaltową groblą. Po po obu stronach rosną drzewa na podmokłym terenie pełnym powalonych konarów, mokradeł, strumyków i bagien. Z obu stron wybiegają co chwilę łosie, zające, jelenie, żbiki i rysie, zaglądając z ciekawością do wnętrza auta, ocierając się zalotnie o boczne lusterka. Klakson wzbudza w nich widoczną radość, bo gdy się go użyje, skaczą radośnie do góry, wierzgają kopytami wystawiają języki, machają ogonkami i proszą o więcej. Mokrymi noskami ocierają się o reflektory auta, a gdy da się je ominąć, biegną radosnym stadem za samochodem, pozdrawiając serdecznie. Towarzyszą im chmary bocianów, orlików, batalionów i żurawi. Kiedy byłem z nią tam ostatni raz, mały borsuk skakał radośnie do okna od strony pasażera, a ona przesłała mu przez szybę sążnistego buziaka.

Potem minęliśmy dom, w którym nikt nie mieszka. Drewniany dom z czerwoną dachówką w samym środku lasu z pięknymi jabłoniami, gruszami, śliwami wokół i winoroślami oplatającymi okiennice. Kiedy zapytałem starca w sklepie w Laskowcu, o co chodzi z tym domem, odpowiedział:

– Nie wiem, panie. Nikt nie wie. Jednego dnia jechałem na grzyby – domu nie było. Wracałem z koszykiem – dom stał. Pomalowany, z zasłonkami, sadem, przyciętą trawą. Nikt nie wie, kto tam mieszka. Nie jeżdżę już tam na grzyby…

IMG_8491.JPGDotarliśmy do tej drewnianej kładki, którą idzie się pół kilometra w sam środek bagien. Kompletnie nie pamiętam, o czym wtedy rozmawialiśmy. Być może milczeliśmy, być może wsłuchiwaliśmy się w feerię ptasich odgłosów ze wszystkich stron. Być może trzymaliśmy się za ręce, być może złośliwie spychaliśmy się w te bagna, które wciągają na dziesięć metrów wgłąb do piekła. Nic nie pamiętam.

Na końcu tej kładki jest ławeczka. Pamiętam, że jak dochodziliśmy tam i siadaliśmy, to zawsze była dziewiętnasta i zachód słońca. One zawsze patrzyły na ten zachód słońca i mówiły „ale tu fajnie”. A ja zawsze się uśmiechałem i odpowiadałem: „fakt… to co, wracamy”?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s