Pochwała pigułek

Zaprawdę, powiadam wam, żyjemy w pięknych czasach. Lekarze bezinteresownie wypisują ludziom recepty na narkotyki. Mówisz i masz. Pesel, adres zamieszkania i biegniesz do apteki. Pigułki każdego rodzaju, neuroleptyki, opioidy, enylopiperydyny, benzodiazepiny. Na sen imidazopirydyny, kwetiapina, jednak najlepsza dla bezsennych dusz znużonych halucynogennymi krótkotrwałymi tripami, tym, którym zależy na spokojnym, głębokim śnie, jest promazyna – euroleptyczny lek psychotropowy, bliska siostra fenotiazyny.

Strach przed tabletkami jest bezzasadny. Czasy są takie, że to farmaceutyka podąża za coraz bardziej wysublimowanymi potrzebami zmęczonych życiem, znerwicowanych, złych na świat trzydziestoletnich starców. Należy więc korzystać ile wlezie z dobrodziejstw medycyny, chyba że najlepszym lekarstwem na bóle i smutki ma być butelka wódki, ewentualnie mocny sznur powieszony w piwnicy peerelowskiego bloku.

Wybierzmy więc życie, wybierzmy więc pigułki. Rano jedna na depresję, jedna na lęki, wieczorem jedna na sen. Ta drobna inwestycja zwróci się kolejnymi trzydziestoma latami w umiarkowanym smutki i melancholii, które przecież są w sumie najbardziej twórczymi nastrojami, jakie może sobie wymarzyć każdy artysta.

Reklamy

1 komentarz do “Pochwała pigułek

  1. nie, to nie o to chodzi w życiu, i nie dlatego wypisuje się te wszystkie pigułki! Chodzi i pozbycie się pacjenta i przyjęcie kolejnego, i kolejnego…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s