A może byśmy tak, najmilszy…

Jeśli zdarzy ci się jakiś wolny dzień, który mógłbyś najzwyczajniej w świecie zmarnować, roztrwonić, skazać na stracenie, o ile pora roku jest tak nieokreślona, trudna do zdefiniowania, nie poddająca się teoretycznych kwalifikacjom, koniecznie wsiądź w auto i pojedź do Jałówki, w to miejsce, gdzie kończy się świat. Odkryłem je podczas jednych z wielu takich samotnych szwędactw. Nie pamiętam, dokładnie w którym miejscu, przemierzając tę zapomnianą przez wszystkich wieś, trzeba wjechać w szutrową drogę, przejechać kawałek przez las, i już szukać jakiegoś pobocza do zaparkowania.

Jest to miejsce przerażające. Kilkaset metrów na wschód jest już granica z Białorusią, ostatnia europejska ostoja totalitaryzmu. Idąc przed siebie, dochodzi się do trakcji kolejowej, która groblą przecina ponury Zalew Siemianowski, przestrzeń degradacji, mułu, hektary zalanych wodą prawosławnych wsi, gnijący od trzydziestu lat w kilkumetrowym mule.

Często sobie wyobrażam te krzyże, drewniane domy z pomalowanymi na niebiesko okiennicami, studnie, sady owocowe, wiejskie wychodki, zamarnowane w mule, okna tych domów, przez które przepływają trzykilogramowe karpie. Wspinam się na tę kolejową groblę i patrząc w lewo, widzę już Białoruś, a patrząc w prawo – jakiś drażniący smutek i żal do ludzi za to, że będąc najbardziej inteligentnym gatunkiem na Ziemii, robią tak niewyobrażalne głupoty.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s