Dzieci

Dzieci to jakieś kompletne nieporozumienie. Nie dość, że kosztują krocie (obliczono, że hodowanie takiego do osiemnastego roku życia kosztuje około czterysta tysięcy złotych – za te pieniądze można kupić miszkanie z widokiem na morze w Andaluzji), nie ponoszą odpowiedzialności za swoje występki, to jeszcze nie pamiętają niczego sprzed ukończenia trzeciego roku życia. Nie dość więc, że musisz płacić – najpierw za jego pieluchy i odżywki, książki i płyty, a potem za narkotyki i mandaty za picie na ławce – to potem nawet nie możesz wypomnieć tych wszystkich nieprzespanych nocy, tych kup defekowanych gdzie popadnie, tego wrzasku i bezczelnej roszczeniowości, która cechuje nie tylko elektoraty, ale też każdego osobnika ludzkiego we wczesnym stadium rozwoju. Nie pogadasz z dzieckiem o życiu (co co taki gówniarz może o życiu wiedzieć, nie pójdziesz z nim na wino (bo to podobno nieładnie), a im więcej będziesz spełniał jego zachcianek, tym na bardziej rozwydrzonego nastolatka wyrośnie i po palcu zażąda ręki. A gdy pechowo (choć to wina w połowie twoich genów), wyprodukujesz wadliwy okaz, to zbankrutujesz przez recepty i będziesz jakoś tam współczuł i się martwił, bo jakże by inaczej. Dzieci to jakaś kompletna pomyłka. Mam nadzieję, że nie mam żadnego.

Reklamy

3 komentarze do “Dzieci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s