Cwaniura i hipster

Tępy dźwięk czaszki uderzanej o chodnikową kostkę był tak fascynujący, że zanim złapałem skórzaną kurtkę napastnika i pociągnąłem do siebie, pozwoliłem kilka razy trzasnąć głową tego cwaniurki o bruk. To była najzwyklejsza uliczna bójka, bójka jakich wiele każdego dnia w tym magicznym trójkącie zamkniętym ulicami Białówny, Spółdzielczą i Malmeda.

Gdyby nie przecięli mi drogi, kiedy przechodziłem przez ulicę dokładnie na wysokości kebabowni, pewnie bym to olał, ale byli blisko i bili się spontanicznie oraz na serio. Lubię bójki, które nie są rytuałem, a ta toczyła się o coś kompletnie na serio. Jeden był słabszy, niższy, ale ubrany jak gangster, typ osiedlowego cwaniurki, drugi wyglądał jak hipster, świetnie ubrany, trochę ciotowaty, ale silniejszy. O co mogło pójść? O wytrąconą z ręki butelkę? Znieważoną dziewczynę? Złe spojrzenie? Chłopcy potrafią zabić o cokolwiek.

Hipster dopadł cwaniurkę pod przystankiem, przy którym zatrzymuje się i odjeżdża piątka. Zamaszystym kopniakiem podciął nogę uciekającego, który przez moment lewitował w powietrzu, a następnie wylądował ocierając swój policzek o mokry chodnik. Zdołał wstać, spijrzeć hipsterowi w oczy i zamachnąć się, a następnie uderzyć napastnika prawą pięścią w splot słoneczny. Był to atak, który w rzeczywistości był rozpaczliwą obroną. Już po sekundzie kolejne ciosy lądowały na głowie tego chłopaka w spodniach z krokiem u kolan. A on nawet się nie próbował bronić. – I co teraz, kurwo, co teraz?

Podszedłem i krzyknąłem, że on ma już dosyć, że zaraz przyjedzie policja, żeby spierdalali. Złapałem hipstera za ramię, a on przez moment pomyślał, że jestem przyjacielem jego partnera w bójce. – Zaraz, odpowiedział i potężnym sierpowym powalił tego obitego już poważnie dzieciaka, który uderzył głową o chodnik, a bejsbolowa czapeczka potoczyła się w kierunku autobusowej wiaty.

I wtedy hipser podbiegł, złapał za szyję nieprzytomnego prawie cwaniurę i zaczął uderzać jego głową o chodnik. Raz, dwa razy, trzy razy. Czekałem, aż będzie miał dosyć, kiedy się przestraszy, ale był wtedy czystą agresją. Wreszcie wymierzyłem mu potężnego kopniaka w plecy. Odskoczył. Spojrzał mi w oczy. Powiedziałem: dość, teraz spierdalaj.

Było za późno. Z Lipowej w Malmeda wjechała na sygnale policyjna suka. Zatrzymała się z piskiem opon przy przystanku. Hipster zorientował się w swojej sytuacji i zaczął uciekać w kierunku fontanny. Nie wiem, czy dobiegł nawet tam, gdy dopadł go policjant. Cwaniurkę też zabrali.

Dochodziła północ. W Białymstoku zaczynał się czwartek.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s