Krojenie (cz. III)

Nie trzeba o tym pisać – i oczywiście w tym momencie zapada krępująca cisza, bo niby co miał wtedy powiedzieć K., i co miała powiedzieć ta dziewczyna? Przechodzący w tej sekundzie wzdłuż wielkiego okna, przy którym trwał ten kilkusekundowy spektakl damsko-męskiego skrępowania, zauważyłby dwójkę osób (on w brązowych butach za kostkę, pięćsetjedynkach na dupie, czarnym swetrze i czarnej marynarce i włosach nerwowo rozgarnianych na wszystkie strony, ona – wiadomo – w bawełnianej sukience z odkrytymi ramionami, z nogą przełożoną przez nogę, bez make upu) nerwowo sprawdzających, czy aby nikt do nich nie napisał smsa. Tak, to ich na pewno łączyło – w kłopotliwych sytuacjach odruchowo sięgali po swoje komórki. Podobno robi tak 80 procent populacji.

– Ma Pan numer w Orange, będziemy mogli pisać do siebie dużo smsów – popatrzyła mu w końcu prosto w oczy i powiedziała to z zalotnym uśmiechem, a on poczuł się jak bohater czarno-białego filmu z lat sześćdziesiątych. K., pamiętam to jak dziś, przypomniał sobie wtedy „Pożegnania” Dygata, gdzie główni bohaterowie przechodzą z sobą na ty dopiero na chwilę przed pójściem do łóżka.

– Dlaczego mówisz do mnie ‚pan’? Czym sobie na to zasłużyłem? – zapytał z wyrzutem i natychmiast pożałował tego, że pierwsze słowa skierowane do tej przecież bez wątpienia pięknej kobiety, od razu były jakąś formą werbalnego ataku. – Pójdę po coś do picia – powiedział, bo chciał na chwilę uciec. – Przynieść ci coś? – Tak, jeszcze jedno wino.

Poszedł po wino i kiedy wrócił i gdy siadał, było już wiadomo, wiedział już na pewno, że tych smsów będzie dużo. Ale ta historia skończy się jeszcze dzisiaj, jeszcze tej nocy. I być może kilka popołudniowych godzin to dla was za mało, aby mogło się w tym czasie wydarzyć coś, co jest godne zainteresowania, ale dla niego wydarzyło się w tym czasie bardzo dużo. Na tyle dużo, że gdy kładł się nad ranem spać po tym wieczorze, to czuł, że został właśnie przekrojony ma pół – dosłownie i w przenośni.

– Dlaczego przyszedłeś? – Przyszedłem, bo prosiłaś, odpowiedział K., a ona się uśmiechnęła i zaczął się wtedy zastanawiać, na ile był to uśmiech zdradzający satysfakcję, przyjemność, czy rozczarowanie nie taką odpowiedzią, jakiej oczekiwała, ale wtedy miał tylko jedno wrażenie – chodziło jej o to, aby uzyskać dokładnie taką odpowiedź, jakiej oczekiwała. Odkrył, że ta kobieta, zakładająca teraz nogę na nogę i oblizująca tę dawno tkwiącą na jej wardze, już prawie wyschłą kroplę wina, że ona uwielbia zwyciężać. I że ten długi wieczór będzie pasmem jej niewątpliwych zwycięstw. I że on jest jej gotów pozwolić na wiele zwycięstw.

Tymczasem kawiarnia zapełnia się ludźmi, a im więcej osób gromadzi się przy stolikach, tym bardziej ona ma ochotę stamtąd uciec. -Nie chcę, aby mnie tutaj zobaczono, nie chcę być tu widziana z tobą – mówi z przerażającą szczerością, gdy do środka wchodzi kolejna grupa, przerywając jego opowiadanie o nudnej pracy, o tym, że rozstał się niedawno z D., że zmienił mieszkanie i że z tym miejscem, w którym siedzą, ma bardzo dużo dobrych wspomnień. A on myśli wtedy coś dokładnie przeciwnego: niech przychodzą, niech nas zobaczą, niech w końcu stanie się tego popołudnia coś, co nie jest po jej myśli.

Bo wszystko toczyło się wtedy według jej scenariusza, choć tak naprawdę ten scenariusz nigdy nie istniał. Bo jest to opowieść ułożona według słów: „nie wiem”, „bo mam ochotę”, „bo nie chcę”. Bo jemu, patrząc na tę piękną kobietę i na ten wieczór z pewnego dystansu, wydawało się, że widzi coś misternego, coś co ma sens, nawet jeśli bez puenty skończy się jeszcze dzisiaj. W rzeczywistości to, o czym teraz czytacie, to szatkowanie kapusty na zapleczu podrzędniej knajpy ze schabowym i ziemniakami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s