Śródmieście

Ścisłe centra miast, nawet miast tak średniej wielkości, jak to, są chyba z konieczności naznaczone złością i niedobrym życiem toczącym się od późnego popołudnia po wczesny ranek. Kiedyś były marzeniem i rajem dla chłopaka z peryferyjnej dzielnicy, który chciał się tu znaleźć w piątek wieczorem, a w sobotę rano piątką spod Arsenału wrócić do domu. Teraz są nudne, niedobre i złośliwe przy każdym spotkaniu. Przestałem dostrzegać atrakcyjność kolorowych neonów, nocnego gwaru śródmieścia, tej jarzeniowej jasności trwającej tu przez całą dobę. Zaczęło mnie to nudzić, a ostatnio coraz bardziej frustrować. Więc jeśli tu bywam, to prawie zawsze dlatego, że muszę, że często nocuję w ścisłym centrum tego miasta, że czasami po prostu muszę wyjść do tych miejsc, których tak bardzo się boję.

Często przechodzę słabo oświetlonym fragmentem Białówny za tymi nocnymi klubami obstawionymi przez wielkich mężczyzn zachęcających całymi swoimi potężnymi sylwetkami do wejścia. Czasy kozaczków i tych krótkich falbankowanych spódnic już minęły, ale można jeszcze na przykład wypatrzeć białe buty do garniturowych spodni przy volkswagenach golfach na blachach z BSK albo BBI na przedzie. Palą ruskie papierosy i próbują zaoszczędzić na piwie w klubie, konsumując tanią wódkę pod pomarańczowy nektar udający bez sukcesów sok.

W brudnych kebabach na rogu Białówny i Malmeda siedzą ubabrani sosem czosnkowym ludzie, o których nie da się powiedzieć nic sensownego, a jakikolwiek kontakt, nawet tylko wzrokowy, jest doznaniem bolesnym. Ten sos leje im się po brodzie i kapie na lepką podłogę. Dla nich ta tortilla o drugiej w nocy to jedna z głównych atrakcji wieczoru.

Panuje deficyt endorfin, więc poszukiwacze przyjemności wyruszają w podróż w poszukiwaniu szybkich dopaminowych szotów. Brak przyjemności widać na każdej twarzy spotkanej tego wieczora w śródmieściu.

Miejscem, które daje nadzieję na normalność, jest nowa kawiarnia na Piotrkowskiej, z którą nie łączą mnie żadne interesy poza bezinteresowną sympatią. Przychodzę tam co kilka dni i w miłej, przyjaznej atmosferze, piszę. Chyba dlatego, że jest tam – po prostu – normalnie. A normalność to już dużo, nad wyraz więcej, czego można oczekiwać od tego śródmieścia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s