Krojenie (cz. II)

[Część I jest tutaj]

Od pewnego czasu K. unikał spotkań z kobietami. Przestało go to bawić, odkąd zorietował się, że randki to dla dziewcząt najczęściej sposób na darmowe żarcie. Tym razem odebrał.

Kobieta siedząca w tym momencie po drugiej stronie ze słuchawką przy uchu miała dwadzieścia lat, długie włosy, brązowe oczy, piękne nogi i skomplikowaną sytuację w domu. Na pytanie, dlaczego tego ranka znalazła w internecie numer do K., a następnie, po wypiciu popołudniowej kawy z jakąś Anką lub Aśką, oszukała je, że wraca do domu i zamiast tego poszła do tej knajpy przy parku, gdzie barman nigdy nie pozwala jej płacić, po wejściu rzuciła zamszową torebkę na drewniany stół przy wielkim oknie i prawie natychmiast, bo musiała na sekundę odsapnąć, zadzwoniła właśnie do niego, nigdy nie poznamy odpowiedzi, bo nie wie tego nawet ona. Zadecydowało o tym coś, co od zawsze pomagało jej podejmować życiowe decyzje: impuls, nagły instynkt, przeczucie, lśnienie serca. Nie tylko ta cecha stanowiła o jej zmysłowej, zwierzęcej osobowości.

Zaczęła mówić pierwsza i ta rozmowa nie trwała długo. K. usłyszał od niej, że koniecznie muszą się spotkać i, choć sytuacja wydała mu się bardzo podejrzana, a nieufność do kobiet rosła potęgowo wraz z kolejnym miłosnym zawodem, tym razem z niepodobną sobie ufnością oznajmił, że zaraz przyjedzie. Ta szybka reakcja zaskoczyła zarówno samego K., jak i kobietę, prawdę mówiąc, spodziewającą się większego oporu ze strony tego nieznajomego mężczyzny. Rozłączyli połączenie.

Kiedy ona zastanawiała się, czy na pewno dobrze zrobiła, dzwoniąc do człowieka, o którym słyszała, od osób trzecich, częściej złe niż dobre historie, K. jechał już taksówką w stronę centrum, zagadywany przez śmierdzącego tygodniowym potem, przemądrzałego szofera i, zachowując całkowite milczenie myślał, że najlepiej jest u dentysty, bo tylko tam nie musisz, a właściwie nie możesz odpowiadać na głupie zaczepki człowieka, któremu płaci się za leczenie, a nie gadanie o niczym. Dlatego nienawidził fryzjerów i taksówkarzy.

K. skłamałby, gdyby – przyciśnięty do muru – utrzymywał, że ta dziewczyna, która uśmiechnęła się do niego promiennie i pomachała, gdy przekroczył progi kawiarni i zobaczył ją z kieliszkiem wina, w lekkiej, bawełnianej sukience i białych butach na obcasie, z prostymi włosami do pasa i bez makijażu, K. łgałby okrutnie, gdyby powiedział, że widok ten nie zrobił na nim wrażenia. Było to jednak wrażenie czysto estetyczne. Kobieta była piękna, cała sytuacja natomiast nie tyle piękna, co surrealistyczna. Dlatego, gdyby spytać, co poczuł w tym momencie K., odpowiedziałby on prawdopodobnie: lęk.

Lęk to uczucie, które K. dawno już oswoił i zaakceptował jako immanentną cechę swojej osobowości. Lęk towarzyszył mu, gdy w ramach wykonywania obowiązków służbowych musiał występować przed kilkudziesięcioma, słuchającymi go z różnym skupieniem osobami, przekonując je do wyższości światopoglądu naukowego nad innymi formami poznania. Lęk był przy nim, kiedy musiał wykonywać kłopotliwe czynności podtrzymujące od zawsze wątłe więzi rodzinne, a także gdy wchodził do knajpy pełnej ludzi, bo chciał się napić piwa, ale nie chciał spotkać nikogo. Dlatego unikał jak mógł wystąpień publicznych, kontaktów z rodziną oraz samotnych wyjść do miasta. Sami widzicie, że lęki K. sprawiały, że był on zawsze raczej samotnikiem.

K. wiedział, kim jest kobieta, do której przyjechał i w kierunku której właśnie szedł, mijając porozstawiane w nieładzie krzesła i stoliki. Widział ją kilka razy w różnych miejscach, a może nawet parę razy skomentowali to samo u wspólnego znajomego na fejsbuku.

Podali sobie rękę, powiedzieli sobie „cześć”, a potem ona uśmiechnęła się, łyknęła trochę wina (kropla alkoholu złośliwie wymknęła się z kieliszka i zatrzymała się na bladoczerwonej wardze kobiety) i powiedziała:

– Pewnie zastanawiasz się, dlaczego do ciebie zadzwoniłam.

K. skinął.

– Nie wiem – odpowiedziała.

[c.d.n]

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s