‚Nie zasypiam, nie budzę się rano’

Bezssenność, której towarzyszy uporczywe myślenie o jednym i tym samym, od tygodni. Przywoływanie wspomnień, tysiąckrotne rachunki sumienia, realizowane w pełnej chaosu i niepokoju głowie alternatywne scenariusze tego, co było i tego, co będzie, choć żyje się z dnia na dzień. Wykończony czterema dobami bez zmrużenia oka organizm w końcu pozwala sobie odpocząć gdzieś wczesnym popołudniem. Spanie trwa godzinę, a sen, który mu towarzyszy, to pełna konkretu opowieść trwająca prawie tydzień.

Bez książek, bo koncentracja na innych sprawach nie pozwala na sfinalizowanie zdania, nie mówiąc o ogarnięciu jego sensu. Bez muzyki, bo za dużo przywołuje wspomnień dających koszmarne drżenia serca. Bez ludzi, bo nawet ci, którzy chcą dobrze, ranią samą swoją obecnością.

Jedynym sposobem, aby choć na chwilę zapomnieć i uciec od tego koszmaru, są proste, najprostsze czynności, w których mały trud dostarcza małych, ale konkretnych efektów. Spróbować zrobić coś, co sprawi, że chociaż na sekundę drobne wyzwanie obrania ziemniaków na obiad, pościelenia łóżka, wysłania listu na poczcie, podlania kwiatków, wysłania komuś życzeń urodzinowych, staje się jednym z codziennych zwyciestw nad samym sobą.

Dzisiaj z moją Matką robiliśmy przetwory.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s