‚Nie zasypiam, nie budzę się rano’

Bezssenność, której towarzyszy uporczywe myślenie o jednym i tym samym, od tygodni. Przywoływanie wspomnień, tysiąckrotne rachunki sumienia, realizowane w pełnej chaosu i niepokoju głowie alternatywne scenariusze tego, co było i tego, co będzie, choć żyje się z dnia na dzień. Wykończony czterema dobami bez zmrużenia oka organizm w końcu pozwala sobie odpocząć gdzieś wczesnym popołudniem. Spanie trwa godzinę, a sen, który mu towarzyszy, to pełna konkretu opowieść trwająca prawie tydzień.

Bez książek, bo koncentracja na innych sprawach nie pozwala na sfinalizowanie zdania, nie mówiąc o ogarnięciu jego sensu. Bez muzyki, bo za dużo przywołuje wspomnień dających koszmarne drżenia serca. Bez ludzi, bo nawet ci, którzy chcą dobrze, ranią samą swoją obecnością.

Jedynym sposobem, aby choć na chwilę zapomnieć i uciec od tego koszmaru, są proste, najprostsze czynności, w których mały trud dostarcza małych, ale konkretnych efektów. Spróbować zrobić coś, co sprawi, że chociaż na sekundę drobne wyzwanie obrania ziemniaków na obiad, pościelenia łóżka, wysłania listu na poczcie, podlania kwiatków, wysłania komuś życzeń urodzinowych, staje się jednym z codziennych zwyciestw nad samym sobą.

Dzisiaj z moją Matką robiliśmy przetwory.

Może nie dziś, nie jutro, ale wkrótce – i to przez całe życie

Plik:Casablanca, Trailer Screenshot.JPGNie ma większego filmu o rozstaniach i powrotach niż „Casablanca” Michaela Curtiza. Niewiele jest większych przyjemności od oglądania wielkich filmów pod gołym niebem. Dzisiaj, za osiem złotych będzie można obejrzeć Bogarta i Bergman w miejscu, które jeszcze kilka lat temu było rozklekotanymi deskami, gdzie studenci uniwersytetu i licealiści „Jedynki” pili tanie wina rozmawiając o dziewczynach.

Mimo hollywoodzkiego rozmachu, polityki, historii i wojny jest to historia wręcz intymna, nieoczywista. Taka, że nie wiesz, co myśleć. O tym, że można kochać i nie tęsknić i o tym, że można nie kochać tęskniąc. Humphrey Bogart – mężczyzna, który poświęca miłość pięknej kobiety wyłączne ze względu na zasady, który popada w nieszczęście na własne życzenie i podejmuje decyzję, która jest najlepszą z możliwych, choć jednocześnie rujnuje życie kobiety, która go kocha. Każdy mężczyzna powinien obejrzeć ten film i każdy powinien wyjść wzruszony.

„Maybe not today, maybe not tomorrow, but soon and for the rest of your life.” – mówi Bogart do Bergman w jednej z ostatnich scen tego filmu. Rozstanie przenika nadzieja na ponowne spotkanie, a obietnica zlewa z odmową.

A tę piosenkę zagrał kiedyś mój przyjaciel A. na Otrycie anonsując ją jako najpiękniejszy wiersz o odmowie. Potem znalazłem go w internecie z obrazkami tego wielkiego filmu.

Szykujmy się na wieczór wzruszeń.