Bez

Nieustanne poruszanie się w zamkniętym mikroświecie ograniczonym ulicami Waszyngtona, Wesołą, Wołodyjowskiego, Skłodowskiej, przerywane kuśtykanymi spacerami do lasu za budynkiem Radio  Białystok, podróżami do Szpitalu Uniwersyteckiego, wyjazdami do matki na zmiany opatrunków. Jestem jak ci osiemdziesięcioletni emeryci, treptający do Społem na Wesołej po twaróg, chleb i pasztetową. Dwie niezwykle istotne korzyści przychodzą do głowy podczas tych kuśtykań: to jest jak durszlak – na górze zostają wszyscy ci, którzy wyciągnęli do mnie dłoń z chęcią pomocy (chciałbym mieć okazję i wszystkim za to jeszcze raz podziękować), a na dole,  przez małość tych sitek, popłynęła małość całej reszty. Ale o tym należy milczeć.

Doskonały koncert Julii Marcell, na który wybrałem się z równie, a raczej jeszcze doskonalszą K. Zwierzę sceniczne, zwierzę muzyczne. Oczywiście, można przebijać się przez warstwy konwenansów i kulturowych obudówek i gdzieś tam na dnie szukać przejawów naturalizmu i na pewno satysfakcja z odnalezienia źdźbła naturalizmu jest wtedy ogromna. Tym bardziej cieszą emanacje zwierzęcości oczywistej, prostej, nieskrępowanej, a jednocześnie ujmująco subtelnej i przewrotnej. Nie podam nazwisk ani adresów. Zgadnij sam.

To ważny moment. Wóz albo przewóz.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s