Do Ełku i z powrotem

DSCF3128Po raz pierwszy w życiu rozmawiałem dzisiaj z człowiekiem, którego zawodem jest rozpalanie ognisk. Działo się to w Centrum Edukacji Ekologicznej w Ełku, gdzie przyglądałem się zakończeniu drugiej tury projektu Szansa na Sukces. Ten projekt realizowany jest przez prawdziwych lokalnych społeczników, dla których te wszystkie głupio z pozoru brzmiące hasła jak „walka z wykluczeniem społecznym”, „reintegracja zawodowa” i tym podobne są naprawdę ważne. Tobyło naprawdę miłe zobaczyć grupę dwudziestu osób, wśród których były takie, które nie mają pracy nawet od 16 lat, z głowami pełnymi pomysłów, chęci i zapału. Jak gdyby w ciągu dwóch i pół miesięcy to, co socjologowie nazywają „pogrążaniem się w wyuczonej bezradności”, zostało w tej grupie kompletnie zniwelowane.

DSCF3164A że problem bezrobocia strukturalnego, szczególnie wśród kobiet po czterdziestce w tym regionie istnieje, przekonałem się podczas podróży powrotnej. Wracałem moją ulubioną trasą, niezwykle rzadko uczęszczaną, przez Regielnicę, Kałęczyn, Wiśniowo i Czarną Wieś. Choć to granice Suwalszczyzny (czy to przypadek, że łacińska nazwa Suwalszczyzny – Sudovia, jest taka sama, jak łacińska nazwa Krainy Jadźwingów?), to mamy tam kończący się na linii Grajewo-Augustów prawdziwy raj wzgórz i pagórków, wśród których rozlewają się jeziora Regielnickie i Rajgrodzkie. Żółć kwitnącego rzepaku aż kłuje w oczy. Dominują żółć i zieleń. W głośnikach Amelia Rodriguez.

Pagórkowy raj kończy się za Czarną Wsią, gdzie trzeba dotrzeć do Grajewa zatłoczoną przez tiry trasą Warszawa-Augustów. Tam podwożę dwie panie, które pracują za 10-20 złotych dziennie (sic!) przy sortowaniu pieczarek w jednej z podgrajewskich przetwórni. Gryzę się w język, kiedy to słyszę, bo chwilę później narzekam w rozmowie z nimi na swoje zarobki. Cenię sobie takie spotkania, bo odkrywają przede mną światy, o których w innym wypadku bym się nie dowiedział.

DSCF3146Było gorąco, podróż stawała się nużąca. Zatrzymuję się więc jeszcze w Osowcu, gdzie przy trakcji kolejowej, niedaleko mostu, leżą pozostałości rosyjskiej twierdzy obronnej z drugiej połowy XIX wieku. Z przypadkowo napotkanym turystą przyglądamy się gigantycznym jaszczurkom wygrzewających się na kamieniach pod mostem. Mają prawie 30 centymetrów.

Przeciągam powrót do miasta, nagrzanego i smolitgo jakby była połowa sierpnia. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s