W starym kinie Forum

Zapowiadana od tygodni kolejna impreza techno z cyklu Secret Location odbyła się tym razem w opuszczonym kinie Syrena, przy ulicy św. Rocha. Miłośnicy tej muzyki, szczególnie w jej minimlistycznych wersjach, tych prosto z Detroit, znajdują szczególne upodobanie w miejskich, zdegradowanych przestrzeniach. Opuszczone fabryki, dworce kolejowe, nieczynne magazyny, a teraz kino, w którym nie puszcza się już filmów, a w zamian  muzykę elektroniczną z komputerów.

Kino Syrena kojarzy mi się z czasami, kiedy co roku robiono w nim przegląd wszystkich filmów konkursowych wyświetlanych na festiwalu w Gdyni. Kupowało się karnet i codziennie chodziło na dwa, trzy filmy. A że były to czasy, kiedy polskich filmów było jak na lekarstwo, oglądało się wszystko. Na te przeglądy w kinie Syrena zapraszano niekiedy aktorów i reżyserów. Zdarzało się,  że zasypiali na własnych filmach. Było im to odpuszczone, bo to niedogrzane kino ze słabą akustyką, plamami na ekranie i podziurawionymi od papierosowych niedopałków i zatłuszczonymi od popcornu siedzeniami znakomicie nadawało się do polskich, nudnych filmów.

O tym, że wczorajsze Secret Location odbywało się w Syrenie, dowiedziałem się przejeżdżając św. Rocha, tuż przez dwudziestą trzecią, aby zdążyć w ostatniej chwili do McDrive’a przy dworcu. Wracałem z innego opuszczonego kina, gdzie oglądałem film jako jeden z dwóch widzów. Przed filmem obawiałem się, że będzie tak, jak kiedyś w Syrenie, kiedy okazało się, że chętnych do seansu – zdaje się Ukrytych pragnień z piękną Liv Tyler – są tylko trzy osoby i kasjerka gotowa była pozbawić tych trzech osób możliwości patrzenia na seksowne usta młodej Liv.

W kinie Forum, mieszczącym się w ładnym, socrealistycznym budynku, hol z dwoma rzędami schodów prowadzących na piętro, sprawia wrażenie na w pół rozebranego, wyniesionego gdzieś przez złomiarzy. Półki nieczynnego sklepu zieją pustkami i kurzem, tylko w maszynie do popcornu leży kilka poczerniałych ziaren kukurydzy w brunatnych plamach oleju słonecznikowego. Dwuosobowy personel bez  pytań ani wahań sprzedaje dwa bilety. Na tym spektaklu zarobią dwadzieścia sześć złotych. Starszy, niski zasuszony pan uruchamia trzykrotnie wzbudzające moje najgłębsze dziecięce sentymenty gongi i rozpoczyna – takie miałem wrażenie – jeden z ostatnich seansów w swoim życiu. Kiedy na ekranie pojawiają się pierwsze kadry filmu, odwracam się za siebie i widzę dziesiątki pustych rzędów foteli z archaicznym, szerokim przejściem w środku. Sala zaprojektowana na półokręgu, z szerokim, zdobionym sklepieniem u góry. Pusta sala kina Forum robi naprawdę upiorne wrażenie.

Najstarszym polskim programem telewizyjnym emitowanym cyklicznie w Telewizji Polskiej, było „W starym kinie„. Program ten, w którym emitowano filmy sprzed lat, ukazywał się nieprzerwanie od 1967 roku do końca lat dziewięćdziesiątych. Program ten kojarzył mi się zawsze z piosenką Fogga, tyle że on śpiewał nie o „starym” ale o „małym” kinie. W każdym razie, strasznie szkoda, że w starych kinach nie puszcza się już starych piosenek, a w małych kinach, takich jak Syrena, „nikt już nie gra na pianinie”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s