Jesienność, (nie)dojrzałość

Z holu biblioteki uniwersyteckiej, gdzie odbywała się niedawno konferencja miast pogranicza, można wyjść na obszerny taras, z którego doskonale widać panoramę Białegostoku. Okropnie na nim wieje, a wczoraj dmuchał nań zdecydowanie jesienny wiatr. Wrzesień, jak większość poprzednich wrześni, przynosi dziwne, słodkogorzkie sprawy, dokładnie tak, jak śpiewa Wiraszko Michał, w „Dwudziestu jeden dniach”. Trzeba tylko czekać na ten trzeci tydzień, kiedy wyczerpie się wrześniowe „oczko” i wkroczymy w jesienny spleen na pełnej szybkości.

Wrzesień to taka pora roku, w której  najbardziej daje się we znaki niedojrzałość. Owoce są już obrane, zgniłe jabłka leżą na trawie i nie ma ich kto zbierać. Przyroda jest dojrzała, szykuje się do jesienno-zimowego umierania. Przyroda jest przekonana o tym, co się zdarzy, co się musi zdarzyć. A my przez cały czas, nawet kiedy nie da się już wyjść na dwór ubranym tak-jak-się-chce, wierzymy, że coś jest jeszcze w naszych rękach, że coś zależy tylko od nas samych. A wszystko działa w sposób podobny do klucza ptaków odlatujących na południe: kierunek naszego lotu zależy od kierunku lotu naszych współtowarzyszy. Ja jestem ubezwłasnowolniony przez Ciebie, a Ty – przeze mnie. W tym jesiennym determinizmie, w tej dialogicznej ucieczce od wolności, tkwi sekret dojrzałości, dojrzałości wymykającej się rolom społecznym, różnicom pokoleniowym, funkcjom i tytułom. W tym tkwi sekret dojrzałości w przejrzałym świecie.

Advertisements

1 komentarz do “Jesienność, (nie)dojrzałość

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s