Deszcze i duchoty

Ten klimat jest nieznośny. Noce są co prawda chłodne, ale w dzień nigdy nie wiadomo, co się trafi. Może być duszno, że aż nie ma czym oddychać, może też przez cały dzień padać. Dopiero dzisiaj zrozumiałem, dlaczego pasażerowie autobusu linii 9 łączącej miasto z kampusem uniwersyteckim zakładają rzeczy z długim rękawem, nawet jeśli poranki zwiastują upał. Jezioro Bodeńskie wytwarza mało przewidywalny, kapryśny klimat.

Czasami różne skomplikowane sprawy, złe nastroje, nie pozwalają na uważne czytanie. Niestety, stan uporządkowania jest jeszcze daleko przede mną, albo równie daleko za mną. Szczęśliwie, biblioteka Uniwersytetu w Konstancji oferuje zajęcie również dla osób z takimi przypadłościami. Można zająć się transowym kserowaniem lub równie monotonnym, nie wymagającym myślenia, skanowaniem. To pierwsze kosztuje pięć centów za stronę, więc kiedy skończyły mi się drobne i wypełniłem czerwony plastikowy koszyk trzema książkami Hayeka i dwoma o Hayeku, przeskanowałem jakieś pięćset stron Poppera i o Popperze. Po takiej ogłupiającej pracy jedyną „wartością dodaną” jest to, że już wiesz, jak czuje się robotnik po ośmiu godzinach spędzonych przy taśmie.

Reklamy

1 komentarz do “Deszcze i duchoty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s