Palcie ryż każdego dnia

Nie wiem, naprawdę nie wiem, dlaczego akurat w tych osobistych okolicznościach sięgnąłem po tego bohatera licealnych, niedojrzałych doświadczeń. Nie mam pojęcia dlaczego sięgnąłem po książkę tego przez całe życie nadwrażliwego i egotycznego wiecznego chłopca, który nie tylko nie potrafił nigdy radzić sobie z kobietami, ale i radzenie z samym sobą przychodziło z wielkim trudem.

Czasami takie przypadkowe decyzje czytelnicze okazują się strzałem w dziesiątkę. Tym razem mam wątpliwości, czy ten wybór był dobry, bo ciężkie lektury raczej nie powinny trafiać w ciężkie czasy.

Tego Hłaskę czytałem na wypchanym słomą sienniku, dwa kilometry od ruskiej granicy, w absolutnym spokoju. Telefon wyłapywał częściej białoruskich niż polskich operatorów. Wokół szalały świerszcze, wieczorami dołączały do nich komary. Czytałem spokojnie, świadomie i cierpliwie. Spokojnie, z opanowaniem chłonąłem ciężar tej historii, jej zgorzkniałość, twardość i bezkompromisowość. Hłasko po emigracji okazuje się mówić o tym samym zupełnie innym językiem. Owo to samo, to oczywiście miłość, w „Palcie ryż każdego dnia” potraktowana z powagą i chłodem wartym uczuć naprawdę najważniejszych.

Mizoginizm Hłaski w „Palcie ryż każdego dnia” osiąga poziom sięgający nieprześcignionego mistrza tej praktyki Otto Weiningera. Nienawiść Hłaski do kobiet i wiara w męską przyjaźń jest wręcz przerażająca. Bo wiadomo, że radykalizm w tych sprawach zawsze kończy się twardym lądowaniem. Jednak czasami trudno to opanować i lgnie się do tych, którzy dramatyzują, radykalizują, siejąc spustoszenie głównie w sobie samych. Na każdej stronie tej książki czuje się cholerny żal, zgorzknienie, niewiarę w człowieka i świat. To bardzo ciężkie, ociekające śmiercią, zdania. Nie jestem pewien, czy „Palcie ryż każdego dnia” jest w stanie zrozumieć ktoś, kto nigdy w życiu nie przeżył prawdziwej katastrofy.

Reklamy

1 komentarz do “Palcie ryż każdego dnia

  1. a ja jestem pewna, że ktoś kto nigdy nie przeżył żadnej katastrofy, nie jest w stanie zrozumieć sensu tej książki. Ktoś może powiedzieć, że to książka o człowieku, który był zły. A ja nigdy nie czytałam tak bijących wrażliwością zdań, tak zranionych wyrazów uczuć, takiego pisania z zaciśniętymi zębami, ze szklanką whisky, ktore już nie pomaga, ze zdaniami tak ostrymi, pisanymi drżącą ręką w oczekiwaniu na śmierć, w nadziei, że smierć udzieli odpowiedzi na to pytanie, ktorym jest życie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s