„Zgubiłem dowód i nie roszczę praw”

… pisze Tomasz Różycki w otwierającym tomik „Vaterland” wierszu pod tytułem „Koniec wieków”. Wracam do wierszy, dawkując je ostrożnie. Codziennie jeden obłąkany Hölderlin, ze swoją niechęcią do rozumu i umiłowaniem emocji i poezji. Codziennie jeden Różycki, dla którego zmysłowość jest dostatecznym dowodem na brak stałych struktur we Wszechświecie. Świat komunikuje nam siebie poprzez znaki, które są jak gdyby pomostami pomiędzy myślącym i czującym człowiekiem, a przyrodą, z jej nieubłaganym rytmem, z jej determinizmem, z jej – wreszcie – przerażającym okrucieństwem. Okrucieństwem przejawiającym się przede wszystkim rozkładem. Zardzewiała furtka zostawia wzór na dłoni – i następuje moment zderzenia tego, co ludzkie, tego ludzkiego białka, z bezwzględnością, chropowatością przyrody. Nie da się tego zrozumieć, bo pytania o kompatybilność trafiają w próżnię: Co to wszystko może znaczyć, powiedzcie mi, próbowałem z nim porozmawiać, nocą jest taniej, ale zajęte, zajęte. Adresat nie odpowiada, trzeba więc wracać do życia (otwieram drzwi, otwieram gazetę, otwieram oczy). Pytania pozostają. Nie roszczę sobie praw do odpowiedzi na nie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s