Zapach papieru

Bardzo lubię zapach papieru. Pierwsze pismo, które miałem zaprenumerowane – Świat Młodych – było drukowane za moich czasów na takim szeleszczącym i z dzisiejszej perspektywy zapewne śmierdzącym papierze. Dzisiaj od czasu do czasu udaje mi się wywąchać podobny zapach, który jest jak zapach magdalenki. Dzisiaj przyjemności dostarcza zapach codziennej gazety, otwieranej po raz pierwszy rano, przy porannej yerba mate. Dzisiaj satysfakcję dla moich nozdrzy sprawia paczka z Merlina, otwierana z niecierpliwością. Wiem, że znajdę tam papier, którego dotykała jedna, najwyżej dwie osoby i zapach człowieka przegrywa z zapachem papieru. Moje mieszkanie jest zdominowane przez książki, a ich dyskretny zapach zdominował inne. Zapach tysięcy kart papieru, woń celulozy i farby drukarskiej, zapach spoiwa łączącego strony. Czytanie rozpoczynam od przesunięcia palcem po półotwartej książce, aby wiatr wzbudzony przelatującymi stronami powiał nowym zapachem. Poza zapachem papieru, lubię też jego dotyk.

Reklamy

1 komentarz do “Zapach papieru

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s