Na Otrycie…

…jak zwykle mokro. Wchodzenie na górę o nad ranem, kiedy robi się jasno, ma niepowtarzalny urok. Ślizganie się w błocie, przeskakiwanie strumieni, nasłuchiwanie zwierząt. I ta ulga, kiedy buty stukają o deski sieni. Noc w prawie pustej chacie. Następnego dnia wycieczka na Połoninę Caryńską i obiad w Ustrzykach Górnych. Tłumy studentów, starców i nordic-walkerów. Spada ulewa, wracam do Chaty. Jest już dużo ludzi. Wieczorem i w nocy impreza z ludźmi z Rzeszowa. Krążąca bańka. Dzień trzeci, spacer do Lutowisk. Strome, zabłocone zejście, stokówka, droga przez las, łąka, betonowa trasa pod Otrytem. Obiad i piwo Pod Rysiem. Zakupy, mozolny marsz pod górę. I wiele innych rzeczy, o których nie powinno się pisać, dopóki ich się nie zrozumie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s