Przez około godzinę czułem się jak w „Bazie Sokołowskiej” Hłaski, czekając na wymianę przegubu w moim aucie. Warsztat jest położony na obrzeżach miasta, obok drogi wylotowej na Ełk. Biznesem zarządza trzydziestoparoletni, lekko otyły mechanik Maciek. Maciek zatrudnia dwóch młodych chłopaków, którzy bardzo się starają wykonywać powierzone sobie zadania dobrze, jednak na jakiekolwiek słowa krytyki szefa reagują bardzo agresywnie.
Wokół tej trójki krąży kilku mężczyzn, których rola trudna jest do jednoznacznego określenia. Wygląda na to, że spędzają cały dzień na asystowaniu pracownikom warsztatu. Jednym z nich jest chory na serce i przez to bardzo głośno posapujący emerytowany wulkanizator. Choć nic nie robi, a w warsztacie jest kilka stopni, po czole spływa mu pot, który co kilka sekund ociera brudnym rękawem flanelowej koszuli. Dwaj inni mężczyźni poruszają się po warsztacie i okolicach zawsze we dwójkę, prowokując Maćka niewybrednymi żartami.
Kiedy praktykanci zmagali się z przegubem mojego samochodu, całe to towarzystwo skupiło się wokół nich, nie szczędząc porad, uwag, pouczeń. Maciek biega dokoła raz to rozmawiając przez komórkę, raz pouczając praktykantów. Warsztat jest brudny, na ścianach plakaty z dziewczynami w bikini, w rogu na stoliku do połowy pełna flaszka Starogardzkiej.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s