W pociągu relacji Warszawa-Białystok przeczytałem wczoraj prawie cały Tygodnik Powszechny. Interesujący, a przede wszystkim efektowny, był tekst Marka Bieńczyka (na pierwszej stronie) o cyklicznym charakterze polskiej sceny politycznej i wynikającym z tej cykliczności komizmie. Jednak najciekawszą okazała się lektura tekstów na temat wydarzeń 56-go roku w Polsce i na Węgrzech. Szereg relacji, pisanych przez osoby odgrywające w tych wydarzeniach różne role, pokazują między innymi, jak istotna w takich chwilach jest umiejętność „czytania” ruchów konkurenta i szybkie reagowanie na te ruchy własnymi decyzjami. W Polsce ten egzamin został zdany na piątkę i dzięki temu uniknęliśmy rozlewu krwi. Węgrzy zachowali się bardziej „po polsku” niż Polacy i przez to prawie 2000 ludzi zginęło, a społeczeństwu zaciśnięto jeszcze mocniej pasa. Drugą istotną sprawą, na którą zwróciłem uwagę, to zachowanie się ludzi w momentach krytycznych, w których albo trzeba podjąć decyzje o niewyobrażalnych skutkach (przywitanie Chruszczowa w wykonaniu Gomułki było prawdziwie va banque), albo też uczestniczy się – nawet jako aktor – w takich wydarzeniach. Ciekawe są te momenty, w których namiętności i wyrachowanie suną po jednej prostej nie zwalczając się nawzajem, a dopełniając.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s