Paravani

Może być zdjęciem przedstawiającym droga i przyroda

Zrobiło się zimno. Jechaliśmy wzdłuż jeziora Paravani. K. zasnęła. W przydrożnych miastach i wsiach ludzie sprzedawali żywe ryby, wprost z wystawionych przy drodze wanienek. Na szosie nie było nikogo. Żadnych krów, żadnych aut, żadnych zmęczonych codziennym trudem ludzi śpiących na poboczach. Można się było w końcu rozpędzić. Faceci na koniach pędzili swoje krowy na ich miejsca. Kilkadziesiąt kilometrów myślenia, bo myślenie mierzy się kilometrami za kółkiem.

Piasecki

Może być zdjęciem przedstawiającym książka i w budynku

Przeczytałem to łapczywie w ciągu jednej doby. Wzruszająca, prosta i konkretna literatura. Jak u Hemingwaya. W zasadzie bez żadnej sensacyjnej akcji. Bez żadnej konkretnej fabuły. Na pierwszy rzut oka – nuda.

Opowieść o dobrych i złych ludziach uwikłanych w spory między dwoma mocarstwami, lecz przede wszystkim doskonała książka obyczajowa.Książka o obyczajach Wileńszczyzny czasów wojny.

O żołnierzach, chłopach, mieszczanach, złodziejach, artystach, intelektualistach, Żydach, Białorusinach, Rosjanach i Polakach.Lecz, przede wszystkim, jest to książka o przyzwoitości i o łaknieniu wolności.

Poza jakimikolwiek ideologiami.

Boisko

Może być zdjęciem przedstawiającym dziecko, football, stoi, piłka i trawa

Mamy tam boisko, na którym co prawie co tydzień w niedzielę haratamy w gałę piłką z podpisami piłkarzy Barcelony.

Stadion jest otoczony jabłkowym sadem, sosnowym zagajnikiem i potężnymi łąkami wrotyczu. Słychać z niego, jak niedaleko przejeżdżają pociągi do Warszawy.

W naszych rozgrywkach on zawsze wygrywa ze mną do zera. Czasami jest Lewandowskim, a czasami po prostu sobą. Ja jestem zawsze tym rezerwowym drugiej drużyny Gnojownika Kurzeszyn.

Ale wygrywa też pewnie dlatego, że boisko ma tylko jedną bramkę. Druga, którą atakuję ja, nie istnieje, więc zawsze jest „nie trafiłeś”.

(Nawet, jakby bramki były dwie, i tak bym przegrywał).

A jak już trafię w tę nieistniejącą bramkę, to zawsze mówi „za lekko” lub „za mocno”! „Nie liczy się”!

Jest to zawsze gra o sumie niezerowej, w której jedna strona wygrywa. Cieszę się. Zawsze tak będzie.

Wstydźmy się.

Powrót do kraju to jak zimny prysznic.

Wyjeżdżając z Batumi złapaliśmy gumę. Powiadomił nas o tym jadący za nami kierowca busa. Dopompowaliśmy oponę w pobliskim warsztacie, gdzie nikt ani myślał wziąć od nas jednego lari, a jeden z tamtejszych chłopaków pracował kilka lat temu w Środzie Wielkopolskiej.

Dojechaliśmy jakoś do wulkanizatora przy moście nad Kintrishi. Do milczącego, skromnego, nieśmiałego faceta pracującego dosłownie w garażu. Za grosza nie rozumiał po angielsku, ale jakoś się dogadaliśmy.

Pracował sam. Były 33 stopnie w cieniu, gdy szukał pieczołowicie dziury w prawej przedniej oponie. Pociliśmy się patrząc na to, jak zanurza tę przytachaną od samochodu oponę w małej wanience wypełnionej brunatną, wręcz wrzącą cieczą.

W końcu coś zrobił z tą gumą, że już nie puszczała powietrza. Zażądał 5 lari, czyli około 6 złotych za pół godziny pracy w upale. Chcieliśmy dać mu więcej, ale odmówił.

Kiedy odjeżdżaliśmy, widziałem, jak wychodził uśmiechnięty ze sklepiku obok z puszką Coca-coli. Cieszył się, że mógł komuś po prostu pomóc.

…. a Polacy debatują, czy państwo powinno wpuścić do kraju i otoczyć opieką medyczną kilkanaście osób koczujących od tygodnia w lesie na granicy

Wstydźmy się.

Zdjęcie

Może być zdjęciem przedstawiającym dziecko, stoi, piłka i trawa

Na tym zdjęciu występują, licząc od góry:

Pola wrotyczu, który obecnie kwitnie i zasłania świat głęboką żółcią.

Piłka z podpisami największych gwiazd Barcelony, służąca do pierwszych wprawek z profesjonalnym futbolem (zdobycz Terki).

Wykonywanie autu z ręki, które za Jego czasów będzie już archaizmem, bo auty będzie się już niedługo wykonywało z nogi.

Młody entuzjasta futbolu, który nie znosi przegrywania, a kocha walkę.