Ucieczka

Oil painting pregnant pregnancy butterflies Making zdjęcie 0

Mówią, że jest nic niewarta,
A mimo to oczekują sukcesów.
„Chcę mieć dziecko”.
Kłócą się między sobą,
zarzucają jej, że jest wycofana.
„Moi przyjaciele tak świetnie się bawią”.
Siedzą na pieniądzach,
i zobowiązują ją do lojalności.
„Nie mogę tego codziennie znosić”.
Jest niewinna.
A oni mają ambicje.

Pewna dziewczyna była zarówno dobrą studentką, jak i utalentowanym sportowcem. Jej rodzina uważała, że to nie wystarczy. Zmuszali ją do spędzania całego czasu na nauce i przygotowaniach do kolejnych zawodów sportowych. W końcu nie wytrzymała. Uciekła.

Jej rodzina była przekonana, że to było porwanie.

W tak wielu rodzinach dziewczyny przekonuje się, że są nic nie warte. Czy jest w tym więc coś dziwnego, że wcześnie zachodzą w ciążę? Chłopakom mówi się, że są leniwi. Czy jest w tym coś dziwnego, że w akcie indywidualizmu się buntują?

Gdy rodzice wymagają bez próby rozumienia, hamują rozwój swoich dzieci. Zmuszanie dzieci do spełniania rodzicielskich ambicji zabija indywidualność. Zanim będziecie obwiniać swoje dzieci za ich porażki, zastanówcie się, jak wychowywaliście swoje córki i swoich synów.

Deng Ming-Dao „365 Tao: Daily Meditations. Chapter 217 – Runaway”, tłum. własne

Miasto 44

Miasto 44 obejrzałem z zachwytem. Telewizja Polska je nadawała wieczorem w rocznicę powstania. Trudno porównywać Komasę z Tarantino, jednak jest to ten sam sposób myślenia o tym, jak pokazywać wojnę na ekranie. Z dystansem, humorem i wyczuciem popkultury.

Wszystko w tym filmie jest pięknie przerysowane, komiksowe, wyżelowane. Mężczyźni są świetnie ubrani, a kobiety są prześliczne.

Jedyną postacią w tym filmie, która ma zmarszczki (zrobione przez charakteryzatora), jest zakonnica, ale wiadomo, że zakonnice muszą mieć zmarszczki.

Chłopcy mają świetne fryzury, a dziewczęta nienagannie przygotowane makijaże. Kule wystrzeliwane przez powstańców kreślą na niebie kształty serca, bo oczywiście w tym filmie chodzi o miłość damsko-męską. Brakowało mi trochę wątku LGBT. Nawet warszawskie kanały nie dają złudzeń, że mogło tam troszkę śmierdzieć. Spadające z nieba kawałki ofiar czołgu-konia trojańskiego wyglądają jak najlepsza japońska wołowina Kobe.

Seans odebrałem jako ogromne, pozytywne przeżycie estetyczne. Fajnie, że są ludzie, którzy potrafią tak opowiadać wojnę.

Żywokost leczniczy

Może być zdjęciem przedstawiającym kwiat i przyroda

Żywokost leczniczy. O jego istnieniu dowiedziałem się od pań sprzedających jego korzenie w słoikach na giełdzie przy Andersa. Piękna, subtelna roślinka o uroczych, fioletowych kwiatach uwielbianych przez pszczoły. Rośnie w rowach, przy stawach i jeziorach. Od wieków znane są jego właściwości zdrowotne. Jak sama nazwa wskazuje „żywi kości”, więc wszelkie przypadłości kostno-stawowe leczy maść zrobiona z jego korzeni macerowanych w oliwie.

Nie uważam, że wszystkie choroby należy leczyć ziołami. Jednak wiele leków dostępnych w aptekach zostało zainspirowanych wieloletnimi mądrościami ludzi eksperymentujących tym, co można znaleźć w lesie lub na łące.

Moja prababcia od strony mamy leczyła się tylko ziołami. Raczej z biedy, niż z nieufności do lekarzy. Przez dwa lata wynajmowałem mieszkanie w którym wcześniej mieszkał znany na całym osiedlu zielarz. Stąd chyba to, że zawsze z wypraw za miasto przywożę jakieś zielsko.

Razem z synem znaleźliśmy żywokost na łące przed jego domem. Powiedziałem pozostałym mieszkankom o zdrowotnych właściwościach tej rośliny, jednak – jak zwykle w podobnych przypadkach – spotkałem się z krzywym, kwaśnym grymasem oznaczającym bardziej pogardę, niż wdzięczność. Norma.

W każdym razie, jeśli zobaczą Państwo gdzieś tę charakterystyczną roślinkę, wykopcie sobie jej korzeń, zalejcie oliwą, odstawcie na parę tygodni, a potem wcierajcie tę maść w bolące kolana, stawy, barki, czy w co tam jeszcze chcecie. Działa.

Nie moje miasto

Może być zdjęciem przedstawiającym droga, niebo, zmierzch i ulica

To już nie jest moje miasto.

Jest zbyt czyste. Zbyt nowoczesne. Zbyt wymuskane i wylizane gładkimi językami urzędników. Zbyt bezpieczne i zbyt ładne.Miasto ma być brudne, ma być niebezpieczne i nie powinno być ładne.To miasto jest teraz nasiąknięte miałką energią rządzących nim imigrantów ze wsi, potomków rolników, zapatrzonych w martwe miasta zachodniej Europy. Uważających, że nowoczesność jest wartością.

Nowoczesność nie jest żadną wartością.

Szachy

Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu

Polska. Kraj – wydawać by się mogło – barbarzyński. A jednak mężczyźni letnim popołudniem haratają tu na ławce w szachy. Serce rośnie.