Samotność

Samotność nie musi być rozpaczą.
To może być okazja

Dlaczego ludzie są samotni? Dzieje się tak, że nie czują więzi z nikim ani niczym innym. Muszą czuć, że są doceniani, że są częścią czegoś i że ich otoczenie na nich zareaguje. Kiedy się tak nie dzieje, są wyizolowani.

Jedną z głównych strategii walki z samotnością jest posiadanie partnera i rodziny. To nie zawsze jest idealne, a problemy związku i rodziny często przewyższają strach przed samotnością. O wiele lepiej jest być samowystarczalnym. Wówczas bez względu, czy masz bliskich, czy ich brak, nie cierpisz na samotność.

Niektórzy ludzie uważają, że samowystarczalność to mit. Człowiek jest zwierzęciem społecznym, twierdzą; ludzie nie mogą z powodzeniem żyć poza jakąś wspólnotą. Nie jest to jednak prawidłowy sposób rozumienia prawdziwej samowystarczalności. To, o czym mówimy to najwyższe poczucie połączenia z samym sobą i otaczającym nas kosmosem. To nie wyklucza bycia we wspólnocie z innymi, lecz zapobiega problemom pojawiającym się, gdy społeczeństwo jest jedynym źródłem jedności.

Otacza nas Tao. Ten, kto jest z Tao, nigdy nie jest samotny, lecz stanowi integralną część naturalnego cyklu życia. W ten sam sposób, jak woda otacza rybę. Tao otacza nas. Jeśli czujemy się samotni, jest tak dlatego, że zapominamy o całkowitym zanurzeniu w Tao. Dlatego samotność może być okazją: przypomina nam, że skupiamy się na nasze własnej, egoistycznej tożsamości, a nie na wsparciu Tao.

Deng Ming-Dao „365 Tao: Daily Meditations. Chapter 262 – Loneliness”, tłum. własne

Wołyń Smarzowskiego

Przez znowu dręczącą mnie bezsenność obejrzałem w nocy jeszcze raz „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego. Film okrutny w swojej dosłowności, z piękną scenografią i wspaniałą grą aktorską. Tym razem zwróciłem jednak uwagę na mechanizmy społeczne, które stoją za tym, że ludzie, którzy od wieków żyją ze sobą w zgodzie (czasami względnej), potrafią w jednym momencie mordować się z największym okrucieństwem.

Wołyń był regionem, w którym od wieków współistniały trzy nacje: Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Oczywiście, między tymi grupami były różnice w statusie i dochodziło na pewno do nieporozumień, lecz wydarzenia z lipca 1943 roku była pod względem okrucieństwa i skali czymś niewyobrażalnym w skali Europy, a może świata.

Pytanie: dlaczego do tego doszło? Czy było to wynikiem narastającej przez dziesiątki lat nienawiści, pogardy, zazdrości? Czy też była to tragedia pokazująca, w jaki sposób małe zbiorowości są brutalnie wplątywane w wielką politykę?

Uważam, że naturalnym zbiorowiskiem ludzkim jest wspólnota wielkości gminy lub dzielnicy. Licząca od kilkuset do kilku tysięcy mieszkańców. Taka, w której właściwie wszyscy się znają, przynajmniej z twarzy. Spotykają na co dzień. Nawiązują przyjaźnie, miłości, małżeństwa. Jest to bardzo pierwotna, naturalna forma wspólnoty.

Naród jest pomysłem dziewiętnastowiecznym, który w wieku XX urósł do rozmiarów podstawowej tożsamości. Sam sobie nienaturalny, zbyt wielki, stał się przyczyną śmierci wielu milionów osób.

Film Smarzowskiego pokazuje, jak małe wspólnoty wołyńskie zostały brutalnie wplątane w politykę i ludzie, którzy na co dzień ze sobą handlowali, przyjaźnili, kochali, nagle stają się bestiami mordującymi swoich przyjaciół i znajomych.

Deszcz

Kiedy leci deszcz,

I spada na ich łeb!

To mogli by być dead!

Kiedy leci deszcz!

Kiedy słońce,

To uciekają w cień!

I piją słodki lep!

Kiedy słońce!

Cisza

Szukaj ciszy.
Radź się ciszą.
Adoruj ciszę

W miarę postępów na ścieżce duchowego rozwoju, coraz bardziej i bardziej potrzebuje się ciszy. Poszukuje się wielkiego komfortu, ogromnego źródła ukojenia i spokoju.

Kiedy znajdziesz głęboką samotność i spokój, w Twoim sercu zapanuje wielka radość. Oto wreszcie znajdziesz miejsce, które nie potrzebuje ani obrony, ani ofensywy – znajdziesz miejsce, w którym w końcu staniesz się wolny. Będzie tam błogość, zdumienie, niepokój przed osiągnięciem czegoś czystego i świętego.

Następnie poczujesz uwielbienie milczenia. Jest to spokój, który zdaje się wielu umykać. Jest to piękno Tao.

Deng Ming-Dao „365 Tao: Daily Meditations. Chapter 261 – Silence”, tłum. własne

Starzec Jakubek

W Czarnej Białostockiej znalazłem również innego chwasta. Starzec Jakubek (co za piękna nazwa!) jest pleniony, bo truje konie i generalnie jest ekspansywny. Ma on znikome wartości odżywcze. Poświęcono mu niewiele dzieł popkultury, ale ktoś napisał o nim wiersz po angielsku, który pozwoliłem sobie bezczelnie, po częstochowsku, przetłumaczyć.

Starcu, twoje kwiaty i postrzępione liście

Śmiecą wszystko złotem, ogłaszają przyjście

lata, marnotrawiąc kwiaty

śmiecisz złotem, bezczelnie osłaniasz

płonące darnie w palących barwach

Tak jasne, że światło

Zamienia się w bladość

i milknie w nicość