Radek Oryszczyszyn

Moja strona domowa – Teksty, materiały, bardziej osobiste sprawy, szwędactwa

O mnie

z 5 komentarzami

Urodzony: marzec 1980 r., Białystok, Polska

Edukacja: III LO w Białymstoku, Uniwersytet w Białymstoku

Zainteresowania: filozofia nauki, socjologia, polityka, literatura, muzyka

Written by Radek Oryszczyszyn

sobota, 22 grudzień 2007 @ 2:21

Odpowiedzi: 5

Subscribe to comments with RSS.

  1. Dobry wieczór. Czytam to co Pan pisze powoli. Słodka nuda, której się boję a którą kiedyś uwielbiałam. Nie czytam blogów. Nigdy. To jest pierwszy raz. Przypadek. Ciasny, fosforyzujący pokój z komputerem na praktykach w pewnej dużej instytucji i nikogo przez trzy godziny obok mnie. Właściwie to szukałam Bajkału i Irkucka… Tłumaczę się jak podglądacz, ale tak się właśnie czuję.

    Nie boi się Pan nudy?
    Myśli Pan blogiem?

    Katasza

    niedziela, 7 wrzesień 2008 at 21:04

  2. Dziękuję za czytanie i komentarz. Odpowiem na ciekawe pytania. Czy boję się nudy? Myśląc trochę jak Parmenides, odpowiem pytaniem, jak można się bać czegoś, czego nie ma? Nuda jest brakiem czegoś i w związku z tym pytanie o lęk przed nią jest pytaniem pozbawionym znaczenia. A kiedy mówię, że robię coś “z nudy”, oznacza to, że wypełniam wolny czas jakimś działaniem. Pisanie tego bloga jest w moim przypadku czynnością “z nudy”. Więc, odpowiadając na uwagę o podglądactwie, nie jest Pani podglądaczem. Ten blog jest, jak wszystkie przypadki publicznego pisania, formą autokreacji i tylko tak należy go rozpatrywać. Nie podgląda mnie Pani, bo przecież wiem, że pisząc, jestem przez kilka osób dziennie czytany. I, w końcu, nie myślę blogiem, ale myślę, że myślę za pomocą pisania. Pisanie porządkuje myśli, myśli się lepiej pisząc i myślę, że od mówienia pisanie wychodzi mi lepiej, co nie świadczy pozytywnie o moim pisaniu, ale negatywnie o sztuce mówienia. Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam.

    Radek Oryszczyszyn

    wtorek, 9 wrzesień 2008 at 21:30

  3. Witam Pana. Praktyki, które obecnie wykonuję przerodziły mnie w obleśnego podglądacza. Zboczeńca. Czytam (3 godziny dziennie w moim neonowym miejscu pracy) kilka blogów dziennie. Oglądam Pana wyuzdane zdjęcie krasnali ogrodowych, jabłek, jabłonek i innych tym podobnych. Pozwolę sobie niepokoić Pana jeszcze miesiąc, bo tyle trwać będzie moja praktyka. Dzięki za odpowiedź, jedna Panqa zdanie poruszyło mnie do żywego. Królu Złoty mianowicie, jakto NUDA nie istnieje? A CIEKAWE w takim razie? Istnieje? Aby udowodnić, że nuda istnieje, aby prawda zakolała Pana w oko, przygotowałam psychotest, który zamieszczam poniżej.

    PSYCHOTEST

    Nazwij uczucie, które towarzyszy Ci\ towarzyszyłoby kiedy\jeśli ewentualnie:

    1) oglądasz wykład Jana Miodka o interpunkcji ;
    2) pracowałbyś na taśmie w fabryce Żóbrówki jako “umieszczacz ręczny” żdźbeł trawy w butelkach 365 dni w roku 8 godzin dziennie;
    3) słuchasz piosenek De Mono;
    40 podróżowałbyś koleją transsyberyjską w przedzialE z brudnym oknem, 10 dni, w pozycji siedzącej w klasia OBSZCZIJ;

    * pROSZĘ SKRUPULATNIE PRZEANALIZOWAĆ PRZEDSTAWIONE WARIANTY A POTEM SZCZERZE ODPOWIEDZIEĆ (przed Bogiem i historią).

    Życzę powodzenia i pozdrawiam:)

    Katasza

    środa, 10 wrzesień 2008 at 11:11

  4. Dziękuję za zadanie. Wydało mi się ono na tyle zachęcające, że początkowo planowałem je wykonać w formie nowej notki. Jako że jednak sprawy osobiste nabrały poczwórnego tempa, muszę wykonać je w mniej zaangażowany sposób.
    Próbuje Pani za pomocą psychotestu wykazać, że nuda jednak istnieje. Eksperyment myślowy jest metodologicznie niezłym sposobem, aby przetestować taką hipotezę. Przykłady, które Pani zaproponowała, nie są jednak na tyle miarodajne, aby to sprawdzić. Otóż bowiem ad. 1. Miodka Jana bardzo lubię, a błędy interpunkcyjne męczą mnie u mnie i u innych. Nie nudziłbym się słuchając wykłady TW Jana o interpunkcji, o nie. Podobnie a.d.2 – praca fizyczna nęci mnie ostatnio i znajduję ją atrakcyjną. To praca, w której łatwo znaleźć przełożenie trudu na efekty. I łatwo zrozumieć, za co ci tak naprawdę płacą, co nie jest takie proste w przypadku zawodu, który wykonuję obecnie. A.d.3., czyli odnośnie De Mono, to są to, by tak rzecz, dźwięki mojej młodości, mam spory sentyment do muzyki, przy której odbywały się ważne wydarzenia mojej mało udanej adolescencji. A już a.d4. to na pewno bym się nie nudził. Uwielbiam ten zen długich podróży pociągiem, szczególnie z miejscem przy toalecie. Czytam zresztą obecnie “Lód” Dukaja, gdzie akcja toczy się po części w takim transsyberyjskim pociągu.

    Czyli nuda nie istnieje, czego należało dowieść. Pozdrawiam!

    Radek Oryszczyszyn

    sobota, 13 wrzesień 2008 at 22:05

  5. Jedyne czego należałoby dowieść to to, że… mam gorączkę, siedzę pod kocem i oglądam rozmowy w toku jednym okiem…a drugim piszę…a jedyne właśnie czego należałoby dowieść to to ze żubrówka pisze się w ten sposób a nie przez pierwsze ó. A teraz Pan sobie myśli z dziarskim uśmiechem na twarzy “Miodek ją nudzi he he, to niech się teraz wstydzi”. A nuda istnieje. Bo oto oboje o niej rozmawiamy i wiemy o jakie zjawisko chodzi. Pan też jej doświadcza. Cudowna pogoda. A czy to jest wogóle rubryka adekwatna do tego typu rozmów?
    Pozdrawiam:)

    Katasza

    środa, 17 wrzesień 2008 at 15:53


Dodaj komentarz