Dziewczyny tańczące w parach
Takie gorące noce jak ta, przypominają mi o filmach Piwowarskiego. O “Marcowych migdałach“, o “Pociągu do Hollywood“, o “Yesterday“. Znaleźć się gdzieś na zapomnianej polskiej prowincji… Zwiedziłem ostatnio sporo takich miejsc. Brodnica, Tuchola, Górzno, Żuromin. Przestrzenie jak surogat polskości. Z nieudolnie, ale starannie ubranymi uczennicami i uczniami prowincjonalnych liceów. Z uczniami marzącymi o Warszawie, Płocku, Toruniu. Ze szkolnymi potańcówkami, gdzie dziewczęta w plisowanych spódnicach tańczą w parach, a chłopcy w białych koszulach podpierają ściany. Gdzie w toaletach i szkolnych zakamarkach rodzą się pierwsze pocałunki, a odkrywcy nowego zbierają swoje pierwsze niewinne doświadczenia. Gdzie siedemnastolatki po raz pierwszy albo drugi upijają się słodkim winem czerpiąc z tego nigdy już taką samą euforię.
Ten tekst miał być o piosence “I saw her standing there“, która brzmi mi w uszach od pięciu dni, ale ze względu na “szeroką” publiczność winien jestem uogólnienia. Więc oto zapomniani Piotr Siwkiewicz i Ania Kaźmierczak gdzieś o świcie, pod budynkiem liceum, tańczą “Love me do“.
