Didymosa kuszenie snem
W drugim ważnym wierszu Różyckiego (”Magia”) mamy klasyczną grę o sumie zerowej. Do poety oczekującego na sen, przychodzi Didymos, aby go kusić. Poeta wybiera, czy mówić “to, co ciemne”, czy “to, co czarne”, co samo w sobie jest dylematem zgoła tragicznym, zwiastującym, że pragnący snu powinien oczekiwać inspekcji najbardziej dosłownych aspektów minionego dnia. Stąd ta krew, którą spisuje się te codzienne historie, stąd chciwość, bo przecież skoro codzienne historie nie mają głębi, to wypijmy je aż do dna. A wszystko to z desperackiej, tragicznej potrzeby snu.
