Radek Oryszczyszyn

Moja strona domowa – Teksty, materiały, bardziej osobiste sprawy, szwędactwa

Może kiedyś, innym razem…

z 2 komentarzami

To jedna z najbardziej wzruszających scen filmowych, jakie ostatnio widziałem, doskonale odpowiadająca mojemu osobistemu mitologizowaniu Dwudziestolecia. Jestem w zdecydowanej kontrze wobec ideologizowania tzw. pokolenia Kolumbów (już sama ta nazwa wydaje mi się bardzo nieadekwatna, chybiona, po prostu zła). Wydaje mi się, że ci, którzy przeżyli wojnę i ci, którzy piszą o tych ludziach, nazywając ich patriotami, endekami, antysemitami, piłsudczykami czy jakkolwiek inaczej, nie dostrzegają pewnych ahistorycznych, uniwersalnych cech ludzkiego charakteru, które przysłaniają wszelkie ideologiczne narracje. Bohaterowie “Jutro idziemy do kina” nadużywają alkoholu, myślą przede wszystkim o dziewczynach i muzyce, a podstawowym celem ich dopiero co rozpoczętych dorosłości jest przeżyć swoje życia szczęśliwie. Nie przeszkadza im to w byciu sumiennymi uczniami i studentami oraz – jak najbardziej – patriotami skłonnymi oddać swoje życie za ojczyznę. Tyle że praca i patriotyzm są przez nich traktowane jako nieodłączny element tego, co dzisiaj nazwalibyśmy dobrą zabawą. Bohaterowie filmu “Jutro idziemy do kina” nie różnią się w niczym od bohaterów polskiego Marca i  francuskiego  Maja’68.  Wszystkim im chodziło o to, żeby “coś się działo”, żeby było jakieś zamieszanie. Można to oczywiście tłumaczyć wyrywaniem się z dzieciństwa, chęcią wejścia w dorosłość z hukiem i efektem. Są to plany krótkoterminowe, ograniczone do teraźniejszości zamkniętej wyjątkowo obiecująco rozpoczynającym się wieczorem. Wszystkie tzw. “poważne” sprawy mogą poczekać…

Written by Radek Oryszczyszyn

środa, 2 lipiec 2008 @ 13:22

Odpowiedzi: 2

Subscribe to comments with RSS.

  1. Piękny, mądry, chwytający za serce film. Uwielbiam go.

    lukaszkusmierz

    środa, 2 lipiec 2008 at 20:23

  2. Extra film, a muzyka jeszcze lepsza.

    KUBA

    sobota, 15 sierpień 2009 at 10:43


Dodaj komentarz