Wilno
Litwini pogańskie święta obchodzą z należnym tym świętom szacunkiem. Więc Noc Świętojańska w stolicy najbardziej pogańskiego kraju w Europie. Pierwszy dzień lata w mieście najdroższych butików, bezprzewodowego internetu, dobrze ubranej młodzieży i świetnych samochodów. Siedząc przy barze pizzerii Pica, gdzie menu ma się w trzech językach, a obsługa zna przynajmniej cztery, gdzie bezprzewodowy internet jest oczywistością, a do wileńskiego rynku jest dosłownie kilkanaście metrów, patrzę na ludzi zgromadzonych przed ciekłokrystalicznym ekranem telewizora, z napięciem obserwujących ćwierćfinałowy meczy mistrzostw Europy pomiędzy Rosją a Holandią. Zastanawiam się, kiedy szybciej biją im serca: czy wtedy, gdy van Nistelroy wpada na pole karne i Wielka Litwa przytula się do Zjednoczonej Europy, czy też wtedy, gdy przy piłce są Rosjanie, a wiodący rytmem staje się wschodnioeuropejska tożsamość. Owa kłopotliwość, wspólna całej środkowowschodniej Europie, w Wilnie jest aż nad wyraz dokuczliwa. Stojąc jedną nogą tu, a drugą tam, w rzeczywistości nie jesteśmy nigdzie, nie ma nas.

ależ jesteśmy! w metafizycznym rozkroku!
i nie potrafię sobie wyobrazić, że Ty sam nie śledziłeś owego meczu z napięciem :) Zjednoczona Europa czy potężna Rosja? gdyby w ten sposób interpretować wynik i wziąć pod uwagę losy Traktatu Lizbońskiego, to przyszłość może przynieść wiele niespodzianek.
Pozdrawiam z kraju, którego mieszkańcy na nowo odkrywają znaczenie barw narodowych.
dorotapilas
niedziela, 22 czerwiec 2008 at 8:49
[...] Zbaczamy ze ścieżki i zamiast na ulicy Kościuszki, lądujemy znowu na Zamkowej. W knajpie, gdzie w czerwcu tego roku próbowałem przy pomocy futbolu zrozumieć pogańską duszę Litwinów, próbujemy zjeść obiad. Wyjątkowo niemiła kelnerka długo pozostanie mi w pamięci. Złe [...]
Žmogus gali būti laisvas « Radek Oryszczyszyn
wtorek, 20 styczeń 2009 at 20:50