Archiwum dla maj 9th, 2008
Muzyka, czwartek
Przytłumione dźwięki koncertu słychać było już na Waszyngtona. Przechodziliśmy między blokami na Wesołej, a przy boisku, które pamiętam z czasów, kiedy mieszkał przy nim mój przyjaciel, było ich już bardzo wielu. Naprawdę wyjątkowo zrobiło się jednak już przy akademikach. Tłumy ludzi przesiadujących na murkach, trawnikach, ławkach, pijących piwo z butelek, podekscytowanych, żywych. Czytelne analogie historyczne. Tłumy przemieszczające się z miejsca na miejsce. Kipiąca potrzeba, aby “coś się działo”, nieważne co. Zbliżamy się do sceny. Bramka, dwa złote za wstęp, kontrola osobista. Na scenie Jamal. Wielki telebim, głęboki bas. Groteskowość sposobu poruszania się członków zespołu połączona z głębokim przejęciem, subiektywnie przeżywaną misją. Stoimy daleko, na ziemi setki plastikowych kubków po piwie za trzy sześćdziesiąt za zero cztery. W powietrzu kipi alkohol, radość, ekscytacja.
Zdjęcie pochodzi ze stron Gazety Wyborczej gazeta.pl.
