Gdziekolwiek się położę
Nie oglądałem żadnego filmu z udziałem Scarlett Johansson, ale to, co wyprawia na nagranej przez siebie, przy współpracy z Davidem Bowie płycie, to całkowita i stuprocentowa miazga. Album składa się z piosenek Toma Waitsa zaśpiewanych przez Scarlett w sposób całkowicie niepowtarzalny i mistyczny. Przestrzeń, rockowa pompatyczność, słońce i groza. Aha, sprawdziłem, widziałem Scarlett w Lost In Translation. Ten film klimatem bardzo odpowiada tej muzyce. Muzyce, w której jest coś bardzo, ale to bardzo wyjątkowego. Kładzie na kolana, mam ochotę się położyć, gdziekolwiek.

Moja faworytka. “Lost in Translation” to bodaj jedyny film ze współczesnego kina, którego byłbym w stanie postawić na półce z klasyką gdzieś obok “Casablanki”. Spoko, że chwalisz, byłem ciekaw tej płyty, a już pojawiły się pierwsze baaardzo krytyczne opinie…
lukaszkusmierz
czwartek, 8 maj 2008 at 15:45